września 11, 2018

5 pytań do reporterki: Iwona Szelezińska


Iwona Szelezińska - ukończyła filologię indyjską i animację kultury na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 2007 roku pracuje jako pilotka wycieczek po Turcji, Indiach i Nepalu. Publikowała m.in. w „Dużym Formacie”, „Magazynie Świątecznym” oraz w kilku magazynach podróżniczych. W 2011 roku ukończyła Polską Szkołę Reportażu. „Kopnij piłkę ponad chmury. Reportaże z Nepalu” to jej debiut książkowy. Mieszka w Warszawie, choć znaczną część roku spędza w Azji. Organizuje autorskie wyjazdy do Indii i Nepalu w ramach własnego biura podróży MIEJSCA.

Czemu właśnie filologia indyjska?
To często zadawane mi pytanie i to nie tylko teraz, przy okazji książki, tylko głównie w pracy pilota wycieczek przez turystów. W zasadzie nie potrafię na nie odpowiedzieć. Oczywiście, jako nastolatka byłam zainteresowana Indiami, ale nie pamiętam, żeby była to jakaś szczególna fascynacja. Myślę, że podjęłam taką decyzję o wyborze studiów, bo chciałam skosztować czegoś egzotycznego, co w szarej rzeczywistości Polski lat 90. będzie kolorowe i inne. Myślałam, że studiowanie o Indiach będzie pełne kadzidlanego dymu i pikantnych potraw, myliłam się. Indologia to obszerna dziedzina, a studia są bardzo wymagające i trudne. A przez to, że wyraźnie oddalone od naszej rzeczywistości, również mocno abstrakcyjne, nienamacalne, wręcz nierzeczywiste. Wielokrotnie myślałam o ich porzuceniu, ale na szczęście nie zrobiłam tego. Dopiero wyjazdy do Indii na dobre splotły mnie z tym miejscem, tymi ludźmi, tą tematyką. Jeżdżę do Indii regularnie od czternastu lat, najczęściej są to zawodowe wyjazdy, ale nie tylko, po kilka, a nawet kilkanaście razy w roku.  Lubię tam być, czuję się w Indiach bezpiecznie. Przebywając tam, mam poczucie kontaktu z czymś ważnym, pełnym życia, czymś bardzo moim. Widać, tak miało być. Z biegiem lat coraz bardziej czuję się w Indiach na właściwym miejscu.

A skąd wziął się Nepal?
Do Nepalu przywiodły mnie Indie. Nepal i Indie są blisko siebie nie tylko w sensie geograficznym, ale i kulturowym. Łączą je religia, Himalaje, kulinaria. I choć ogólny klimat może wydawać się podobny, to jednak są to przestrzenie bardzo od siebie odległe. Nepal, co oczywiste, jest znacznie  mniejszy, przez co przystępniejszy, też spokojniejszy, wręcz po wizycie w Indiach kojący. Nepalczycy i Indusi mają całkiem inną mentalność.  Mam wielu znajomych i w Indiach, i w Nepalu, ale właśnie wśród tych drugich odnalazłam przyjaciół. Mam wrażenie, że pomimo większej biedy, mniejszych perspektyw rozwojowych, większej izolacji, Nepalczycy są bardziej otwarci, nawet nowocześni i zdecydowanie bardziej podobni do nas. Łatwiej z nimi nawiązać kontakt, porozmawiać na każdy temat, nawet wyraźnie intymny. Przynajmniej ja mam takie doświadczenie. Z Indusami z reguły utyka się na jakimś tabu, co też jest ciekawe, ale utrudnia zbliżenie się obu stron.

Skoro jesteśmy przy początkach, muszę też zapytać, jak to się stało, że pilotka wycieczek została reporterką?
Praca pilota wycieczek turystycznych opiera się na kontakcie z ludźmi, nie tylko tymi, którzy przyjechali na wycieczkę i należy im rzetelnie przybliżyć realia miejsca, jakie odwiedzają, ale również z całą rzeszą ludzi w kraju realizacji imprezy turystycznej. Pracując  regularnie w tych samym miejscach, spotyka się tych samych ludzi, przewodników lokalnych, kierowców, pracowników hoteli itd. Gdy jest się otwartym na te spotkania, można się sporo od nich i o nich dowiedzieć. Nawiązać relację, stać się dla siebie wzajemnie częścią jakiegoś odcinka życia. Najbardziej w pracy pilota lubię właśnie te spotkania. Praca reportera polega natomiast na słuchaniu, też umiejętności rozmowy, a jak ma się z kim spotkać i kogo wysłuchać , to ma się już wszystko. Jedno spotkanie prowadzi do drugiego, każda rozmowa do kolejnej, pojawiają się nowe linki i zależności. Najtrudniej jest wybrać to, co najważniejsze, i trzymać się prawdy. Nie interesuje mnie gonienie za sensacją, epatowanie czyimś nieszczęściem, nie chcę niczego generalizować, posługiwać się stereotypami, wskazywać winnych. Lubię zwyczajnie rozmawiać, nie muszę mieć opinii na każdy temat, a już na pewno nie muszę, wręcz nie powinnam jej wyrażać w reportażach.


W książce "Kopnij piłkę ponad chmury. Reportaże z Nepalu" widzimy Nepal u progu zmian. Jak wygląda to „nowe”?
Nowe, które ja chciałam pokazać w książce, dotyczy odbudowy Nepalu po trzęsieniu ziemi w 2015 roku. Miałam okazję obserwować Nepalczyków w pierwszych miesiącach po tej wielkiej  katastrofie i muszę przyznać, że wszystko, co w tym czasie w Nepalu widziałam, totalnie mnie zaskoczyło. Nie było łez, żalu, oskarżania siebie nawzajem, załamywania rąk. Wręcz przeciwnie. Nepalczycy pokazali swoją siłę, aktywnie zabrali się do działania, sprzątania, burzenia, budowania od nowa, wspierali się wzajemnie, byli razem. Bardzo mi ich postawa zaimponowała.
Nowe, które chce w książce zasygnalizować, dotyczy gotowości młodych Nepalczyków do funkcjonowania w nowoczesnym świecie. A nawet nie gotowości, tylko przynależności do tego świata, bo według mnie oni już w nim funkcjonują. Są wykształceni, ambitni, otwarci na inne światy, znają języki obce, mają żywy, regularny kontakt z ludźmi z zagranicy. Równolegle żyją w bardzo tradycyjnym świecie, którego nie chcą przekreślić czy zlekceważyć. Mają szacunek do tradycji, do osób starszych, są bardzo rodzinni. Ta sytuacja wymusza ulokowanie się gdzieś pomiędzy, stanie w tzw. rozkroku. Pokolenie ludzi w moim wieku bardzo różni się od pokolenia ich rodziców, ich światy są diametralnie od siebie odmienne. Dzięki temu, że stykają się z tą innością nawet w zaciszu własnego domu, są znacznie bardziej tolerancyjni niż my, co jeszcze bardziej otwiera ich na świat.

Ta książka jest także m.in. o patriarchacie czy też, miejmy nadzieję, o jego zmierzchu. Na czym polega siła rodząca się w nepalskich kobietach?
Siła rodzi się nie tylko w nepalskich kobietach, ale i w mężczyznach, którzy potrafią wspierać swoje kobiety. Zmienia się też atmosfera i sposób społecznego funkcjonowania, modernizuje się również lokalne prawo. Kobieta nie jest już ograniczona do przestrzeni domu i wyłącznie wciskana w role wygodne dla mężczyzny. Wszystkie Nepalki, z którymi się przyjaźnię, w moim odczuciu mają takie same możliwości jak ja, są pewne siebie, aktywne zawodowo, twórcze. Inaczej sytuacja wygląda w niewykształconych wielodzietnych rodzinach, żyjących na wsi, gdzieś na rubieżach Nepalu.  Ale myślę, że tak jest nie tylko w Nepalu, ale wszędzie indziej, również w Polsce. Myślę, że nie ma społeczności, która byłaby całkowicie wolna od patriarchatu, od dominacji mężczyzny.
Moja książka nie mogłaby powstać, gdyby kobiety w Nepalu były faktycznie całkiem pozbawione głosu. Przez te lata pracy nad książką wsłuchiwałam się głównie w narracje kobiet, każda z nich miała w sobie siłę, żeby opowiedzieć swoją historię, co więcej, miała poczucie, że jej historia ma znaczenie, że jest istotna. Rozmawiały ze mną odważnie, bez przymusy, bez pruderii, bezinteresownie. A to znaczy, że mogły sobie na to pozwolić.
Tematy, jakie poruszam w książce, głównie dotyczą kobiet, ale nie wszystkie skupiają się na ich krzywdzie. Za to wszystkie bez wyjątku prezentują ich siłę. Nie patrzę na Nepal z perspektywy dyskryminacji kobiet, nie odbieram go w ten sposób. To bardzo złożone społeczeństwo, nie daję sobie prawa do opisywania go, korzystając z wytartych sloganów, bez chociażby spróbowania zgłębienia problemu. Nie odpowiada mi ślizganie się po powierzchni, rzucanie mocnymi słowami, tylko po to, żeby jaskrawiej coś opisać czy przyciągnąć więcej czytelników.  Widzę w Nepalczykach ludzi godnych i właśnie tę ich cechę starałam się w książce zaakcentować. Mam nadzieję, że mi się to udało.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Projekt: książki , Blogger