lipca 09, 2018
lipca 08, 2018
Powieść: Rdza
„Rdza” to powieść wciągająca, poruszająca, ciekawa i
napisana z pomysłem. Krytycy stawiają wobec niej zarzut czułostkowości oraz
oferowania zbyt łatwych wzruszeń. Zgadzam się, że nagromadzenie nieszczęść jest
naprawdę duże, ale mimo to, dla mnie ta książka jest po prostu bardzo dobra.
W „Rdzy” Jakub Małecki przeplata ze sobą dwie opowieści - współczesną i historyczną. Poznajemy losy
dwóch bohaterów. Gdy słyszymy o nich po raz pierwszy, oboje są dziećmi. Szymek
ma siedem lat kiedy jego rodzice giną w
drodze z koncertu. Tośka, jako kilkuletnia dziewczynka, poznaje czym jest
wojna. Oboje zostają naznaczeni przez tragedie a śmierć i nieszczęście stają
się nieodłącznym elementem ich życia.
Dużo w tej książce fatalizmu, ludzkiego cierpienia i
tęsknoty ale jeszcze więcej prób poradzenia sobie z własnym życiem. Bohaterowie
Małeckiego wciąż muszą mierzyć się z kolejnymi stratami. Prędzej czy później
życie staje się dla nich nie do wytrzymania. Pragną więc uciec. Czasem
porzucając swoje miasto. Czasem cały kraj. Czasem życie.
Choć los wszystkich bohaterów Małeckiego jest tragiczny,
każdy z nich jest inny i poruszający. Żaden z bohaterów nie jest przypadkowy,
czy zbędny. A łączy ich ze sobą znacznie więcej, niż moglibyśmy początkowo
przypuszczać. Odkrywanie ich relacji, historii i tajemnic sprawia, że od
książki naprawdę trudno się oderwać. A później trudno o niej zapomnieć.
„Rdza”, Jakub Małecki, Sine Qua Non 2017
lipca 06, 2018
Literacki przegląd tygodnia. Booknet (58)
W tym tygodniu mam dla Was 6 ciekawych około literackich materiałów do posłuchania i poczytania. Polecam!
1. Polak potrafi: „Urobieni. Reportaże o pracy” w RDC
Gościem audycji był autor publikacji „Urobieni. Reportaże o
pracy” – Marek Szymaniak.
2. Czytanie non-fiction (2): strategia księgowej
Książka Anny Bikont, która ukazała się jesienią 2017
roku, szybko została dostrzeżona, komentowali ją zarówno historycy, jak
i publicyści czy krytycy. W 2018 zaczęła zbierać żniwo
w postaci nominacji do wielu prestiżowych nagród. Jednocześnie
to bardzo ciekawe, że o książce tak ważnej, poruszającej
tak istotne zagadnienia społeczne i historyczne, często pisze się
w sposób utrzymujący wszystkie przeoczenia, podbudowujący te mity,
których rozbijanie stanowi pożywkę Anny Bikont.
3. Witold Szabłowski o dyktaturze, turystyce i tureckim porno.
"Nie ma krajów, gdzie można pojechać z czystym sumieniem"
Turcja Witolda Szabłowskiego to kraj pełen sprzeczności,
rozdarty między tradycją a nowoczesnością, świeckością i religijnością. Dla
zagranicznych gości – turystyczny raj. Dla mieszkańców – dyktatura Erdogana.
Jak się w tym wszystkim nie pogubić? I czy warto jeździć to Turcji Erdogana?
4. Nagroda Pulitzera i prawo jazdy Sylvii Plath trafią na
aukcję
Dyplom Nagrody Pulitzera w dziedzinie poezji przyznanej
pośmiertnie Sylvii Plath w 1982 roku zostanie wystawiony 28 czerwca na
licytację w domu aukcyjnym Nate D. Sanders Auctions. Podobny los spotka prawo
jazdy autorki z 1958 roku.
5. Zaczął Sienkiewicz, potem byli Mniszkówna, Bahdaj,
Niziurski, Chmielewska... Jak się robiło bestseller w Polsce?
Ryszard Koziołek, historyk literatury: Sienkiewicz zrobił
bestseller z Polski, czyli zrobił z niej atrakcję. Nie kazał celebrować
cierpienia, tylko pokazał, że można komuś dać w mordę.
6. Sto kobiecych książek na stulecie praw wyborczych kobiet.
Ruszyło głosowanie
- Wierzę, że książka niesie ze sobą zmianę - podkreśla
Elżbieta Rutkowska ze Świetlicy Krytyki Politycznej Trójmiasto, jedna z
inicjatorek stworzenia kanonu 100 książek feministycznych na stulecie praw
wyborczych kobiet. Setkę z ponad 200 propozycji wybiorą użytkowniczki i
użytkownicy Facebooka. W czwartek rusza głosowanie.
*****************
Przez cały tydzień śledzę około literackie wydarzenia.
Przeglądam prasę i internet. Wyszukuję ciekawe informacje, inspirujące filmiki
i ważne rozmowy. Część na bieżąco publikuję na facebookowym fanpage’u. W piątek,
zebrane i uzupełnione o dodatkowe materiały, lądują w postaci „Booknetu” na
blogu.
Zdjęcie: Unsplash
lipca 05, 2018
5 pytań do reporterki: Dorota Groyecka
fot. Adam Karbowski
Wciąż jeszcze czytasz książki reporterskie? Nie masz dość czytając na
co dzień teksty do „Non/fiction”?
Nie odkryję niczego nowego – to, co staje się pracą, traci
trochę uroku, nabiera innego charakteru. Na pewno przyjemność z czytania
reportaży odkąd wydaję „Non/fiction” jest inna, bo stanowi redaktorskie
wyzwanie. Praca nad naprawdę dobrym materiałem jest ekscytująca, a
przestawianie fragmentów, wycinanie zbędnych słów i zdań, to trochę taka
chirurgiczna podnieta i dobre ćwiczenie dla mózgu. Ale szkoda mi trochę utraty
czytelniczej niewinności – czytam teraz dużo bardziej czepliwie, wkurzam się,
kiedy w książkach znajduję oczywiste błędy redaktorskie czy korektorskie. Tym,
czego czasem mam dość w literaturze faktu, jest powtarzalność stylu. Dlatego w
czasie wolnym od redagowania sięgam po beletrystykę i trochę poezji. Szukam ciekawych
formalnych rozwiązań i luzu, na który pozwala zmyślanie.
A gdzie Twoim zdaniem w reportażu kończy się literacki styl autorów i
autorek a zaczyna kłamstwo?
To ciekawe, że musimy zadawać sobie to pytanie, bo
wydawałoby się, że odpowiedź jest prosta – tam, gdzie opowieść jest niezgodna z
faktami. Ale trzeba zwrócić jeszcze uwagę na drugą sprawę – korzystanie z
dorobku innych ludzi – dziennikarzy, dokumentalistów, naukowców. Nie można
opierać swojej opowieści na ich pracy, bez wyraźnego oznaczenia tych miejsc w
tekście. Nie jest w porządku używanie stylistycznych zabiegów, które mogą
wprowadzać czytelnika w błąd, czyli np. sugerować, że spotkaliśmy się z
bohaterem tekstu albo byliśmy naocznymi świadkami jakiegoś wydarzenia, jeśli
tak nie było. Najlepszym zdarza się tu potknąć.
Masz książkę do której regularnie wracasz?
W dzieciństwie bardzo często wracałam do swoich ulubionych
książek – m.in. do wszystkiego co napisała Astrid Lindgren, do przygód Pana
Samochodzika czy Muminków. Wtedy nie miałam poczucia, że życie jest zbyt
krótkie, żeby jedną książkę czytać 10 razy. Teraz w czytanie wkrada się
poczucie powinności, ambicja i social media – deprymują mnie posty znajomych, w
których podliczają, ile książek przeczytali już od początku roku. Pewnie to
samo czują ludzie, którym zależy na rzeźbie ciała, kiedy oglądają na
Instagramie zdjęcia sportowców i modeli. A ja niestety nie czytam superszybko i
chociaż właściwie każdego dnia towarzyszy mi jakaś książka, to moje roczne
zestawienia nie są imponujące. Strasznie lubię Otę Pavla za to, że przyznawał
się do czytelniczego ignoranctwa. W pewnym momencie miał zabrać się za krótką
listę klasyków, a kiedy dobrnął do końca stwierdził, że nie musi już znać
innych książek. Może w tym szaleństwie jest metoda? W każdym razie ostatnimi
czasy rzadko pozwalam sobie na powroty, ale jak już, to np. do swoich
absolutnych mistrzyń – Getrudy Stein, znów Tove Jansson i Jane Bowles.
Uwielbiam i jednocześnie nienawidzę tej ostatniej za to, że zostawiła po sobie
tak mało – zaledwie jedną powieść, cienki zbiór opowiadań i sztukę teatralną.
Ale może wystarczy w życiu napisać jedną genialną książkę?
A ostatnio, która książka zrobiła na Tobie największe wrażenie?
„Zapiski z domu wariatów”, Christine Lavant. Po lekturze byłam
pewna, że oparła tę książeczkę na zapiskach, które prowadziła przebywając w
szpitalu psychiatrycznym w 1935 roku. Później trafiłam na informację, że nikt z
personelu nie przypominał sobie, żeby Lavant prowadziła dziennik czy cokolwiek notowała.
W niesamowity sposób udało się jej po 10 latach wydobyć z pamięci atmosferę
kliniki i emocje, które odczuwa pacjent, będący na granicy – dla jednych zbyt
normalny, dla innych zbyt szalony. U nas wydana dopiero w zeszłym roku przez
Ossolineum.
Co teraz czytasz?
„Moje ostatnie tchnienie”. Luis Buñuel już na pierwszej
stronie zaznacza: „Nie jestem człowiekiem pióra. Książkę tę pomógł mi napisać
Jean-Claude Carriere, zachowując wiernie wszystko, co mu powiedziałem podczas
naszych długich rozmów”. I faktycznie, to coś między autobiografią a rozmową
rzeką, z której wycięto pytania. Łapię się na tym, że obmyślam, jak inaczej uporządkowałabym
niektóre fragmenty. Ale wciągnęła mnie od pierwszych zdań: „Dopiero kiedy
zaczynamy tracić pamięć, choćby po trochu, zdajemy sobie sprawę, że pamięć jest
istotą całego naszego życia. Życie bez pamięci nie byłoby życiem, tak jak
inteligencja bez możności wysławiania się nie byłaby inteligencją. Nasza pamięć
jest naszą spójnią, naszym rozumem, naszym działaniem, naszym czuciem. Bez niej
jesteśmy niczym”.
Dorota Groyecka - Absolwentka
dziennikarstwa, filologii polskiej, kulturoznawstwa i Polskiej Szkoły Reportażu.
Autorka książki „Gentryfikacja Berlina. Od życia na podsłuchu do kultury caffe
latte”. Redaktorka naczelna nieregularnika reporterskiego „Non/fiction”.
….
„5 pytań do reportera/reporterki” to nowy cykl krótkich
tekstów, w których reporterzy i reporterki odpowiadają na pytania, dla których
punktem wyjścia są książki. Plan jest taki, że teksty będą ukazywać się w każdy
wtorek, ale zobaczymy jeszcze jak to się uda ;)
lipca 04, 2018
Wydarzenie: Festiwal NON-FICTION. Program
Znamy już program festiwalu reporterskiego NON-FICTION!
PIĄTEK, 6 LIPCA
(Dolne Młyny)
Lunik IX: wystawa fotografii Damiana Lemańskiego. Jak się
żyje na romskim osiedlu w Koszycach? Wystawa czynna do końca
festiwalu.
UN-POSED NY: wystawa fotografii Anny Kłosek i Damiana
Chrobaka. Ludzie, detal i ruch nowojorskiej ulicy. Wystawa czynna
do końca festiwalu.
Reporterki: Magdalena Wdowicz-Wierzbowska Portrety polskich
reporterek. Wystawa czynna do końca festiwalu.
18:00 Beata Chomątowska, Betonia. Podróż
po blokowiskach Europy.
19:00 Agata Grabowska, Katarzyna Gałek, Marcin Goczur,
Karol Rubinkiewicz – projekt Światła Małego Miasta. Projekt
badawczo-reporterski Instytutu Reportażu opisujący codzienność najmniejszych
polskich miast.
20:00 Katarzyna Boni, Kontener. Miasto-obóz.
O jordańskim Zaatari, drugim na świecie pod względem liczby
ludności obozie dla uchodźców.
21:00 Świat bez fikcji: Praca po polsku. Dyskusja
z udziałem Adriany Rozwadowskiej (Gazeta Wyborcza), Olgi
Gitkiewicz (Nie hańbi) i Marka Szymaniaka (Urobieni).
SOBOTA, 7 LIPCA
10:00 – 15:00 Laboratorium reportażu z Marcinem Kąckim Warsztaty
reporterskie Miasta Literatury UNESCO Liczba miejsc: 12, obowiązuje rejestracja
na www.pisz.miastoliteratury.pl
13:00 Małgorzata Nabel-Dybaś, Pamiętnik
z wieżowca Małgorzata. Historia bloku, historia regionu, historia kraju.
(Dolne Młyny)
14:00 Anna Kłosek, UN-POSED NY. Spotkanie
z członkinią kolektywu fotoreporterskiego Un-Posed. (Dolne Młyny)
15:00 Anna Dudzińska, Ulice Węglowe.
O górnikach zwalnianych z kopalni, biedaszybach i problemach
Śląska z 2004 roku z perspektywy korespondentki z Dubaju. (Dolne
Młyny)
16:00 Aleksandra Łojek, Belfast. 99 ścian pokoju.
Historia, ideologia i codzienność miasta, które składa się z różnic.
(Dolne Młyny)
16:00 #opartenafaktach na festiwalu NON-FICTION: Marek
Szymaniak, Urobieni. Niewygodna prawda o polskim rynku pracy.
(Kawiarnia Literacka)
17:00 Paulina Wilk, Pojutrze. O miastach
przyszłości. Czy w miastach przyszłości androidy będą śnić o elektrycznych
owcach? (Dolne Młyny)
18:00 Filip Springer Polskie miasta – co poszło
nie tak? (Dolne Młyny)
19:30 Laureaci Nagrody im. Ryszarda
Kapuścińskiego: Rana Dasgupta. Spotkanie z autorem Delhi,
Stolica ze złota i snu, laureatem Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego
2017 za Reportaż Literacki i Nagrody im Emile’a Guimeta. (Dolne
Młyny)
21:00 Od reportażu do dokumentu: Lidia Duda.
Spotkanie i pokaz reportażu: Nie zgadzam się na świat,
w którym żyją moi bohaterowie i dokumentu: Uwikłani. (Dolne
Młyny)
22:30 Z białasami trwamy. Koncert: Piernikowski.
Bilety 25/35pln (Dolne Młyny, ZetPeTe)
NIEDZIELA, 8 LIPCA
(Dolne Młyny)
15:00 Ewelina Kosałka-Passia, Między schodami. Jak
wyglądało życie w Będzinie w 1944 roku? I dlaczego w tej
historii kluczową rolę miał schowek pod schodami?
16:00 Joanna Czeczott, Petersburg. Miasto Snu. Geograficzny
wschód, kulturowy zachód. O mieście pełnym paradoksów.
17:00 Premiery NON-FICTION: Ola Synowiec, Dzieci
szóstego słońca. W co wierzy Meksyk. O współczesnym Meksyku,
w którym coca-cola bywa świętym napojem, a czarownicy mają strony
na facebooku.
18:00 Francesco M. Cataluccio, Czarnobyl. Domy
bez ludzi? Zapomniana historia miasta przed katastrofą.
19:00 Damian Lemański, Lunik IX. Opowieści
z romskiego osiedla w Koszycach.
20:00 Marcin Kącki, Poznań. Miasto grzechu
i Białystok. Biała siła, czarna pamięć. Miasto: tajemnica bolesna.
Nieprzepracowane traumy, niewypowiedziane historie.
AKADEMIA NON-FICTION: MIASTO
(Pawilon Wyspiańskiego, Pl. Wszystkich Świętych 2)
Piątek, 6.07.2018 r.
14:00 Prof. Kazimierz Wolny-Zmorzyński: Źródła
informacji miejskiego reportera. Gdzie szukać dobrego tematu, a które
tropy prowadzą donikąd?
16:00 Prof. Igor Borkowski: Reporter
w małym mieście. Co dostrzega na prowincji, co go w niej urzeka,
dziwi, prowokuje?
Sobota, 7.07.2018 r.
15:00 Marek Miller: Od szczegółu
do ogółu. Poznamy dzieje Bazaru Różyckiego i dowiemy się, jak
przez pryzmat jednego miejsca można opisać specyfikę całej Warszawy.
17:00 Julianna Jonek: Warsztat redakcji. Piszemy
i wrzucamy do druku? Nic podobnego. Końcowy tekst może zupełnie
różnić się od pierwszej wersji. Dowiemy się też, jak oddać klimat
opisywanego miejsca.
Niedziela, 8.07.2018 r.
14:00 Prof. Jacek Wasilewski: Narracje
o metropoliach. Jak opowieści o mieście i relacji
miasto-człowiek kierują naszymi ocenami?
16:00 Dawid Serafin: Magiczny Kraków?
To tylko pozory. Jak w mieście Lajkonika i deszczu
na Brackiej znaleźć mroczny temat, dobrze go udokumentować i sprawnie
napisać.
lipca 03, 2018
News: Białostockie Śledzie Książkowe
Znacie już Białostockie Śledzie Książkowe? Pod koniec 2017
roku ruszyły w Białymstoku publiczne regały na książki i działają. A ludzie do
nich zaglądają!
Regały mają kształt ryby i są wypełnione książkami (w różnym
stopniu, na niektórych przystankach znajdziemy tylko kilka egzemplarzy). Regały
są otwarte, można z nich brać książki, czytać w autobusach i w domu a następnie
zwracać. Można także dzielić się lekturami i umieszczać w regałach książki z
własnej biblioteki, do których my już nie zajrzymy.
Białostockie Śledzie Książkowe, to wyraz zaangażowania miasta w bookcrossing, który funkcjonuje
w wielu miastach w Polsce i zagranicą. Świetna inicjatywa!
lipca 01, 2018
Lifestyle: 3 książki o dobrym jedzeniu
Smaczne jedzenie to zdecydowanie za mało. Jedzenie powinno
być dobre. A dobre, to takie, które nas odżywia i karmi w pełnym znaczeniu tych
słów. Które nie zagłusza głodu, ale odpowiada na potrzeby. To jedzenie, które
nie jest źródłem zniszczenia i krzywdy. Jedzenie wegańskie i wegetariańskie.
Takie, którego przygotowywanie, spożywanie i współdzielenie sprawia przyjemność.
Które nie wiąże się z marnotrawstwem. Jeść dobrze, to jeść świadomie. Trzy
książki, napisane z takim właśnie świadomym podejściem do jedzenia, chciałabym
Wam dziś gorąco polecić. Książki, które są czymś więcej niż tylko zbiorami
przepisów i kolorowych zdjęć. Myślę, że tak jak ja, większość z Was znajdziecie
w nich także coś, czego wcale nie szukała, choć prawdopodobnie potrzebowała.
1. Maia Sobczak, „Qumam kasze. Do ostatniego okruszka”, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2018
„Pamiętaj, że rzeczy
najprostsze i właśnie te codzienne kształtują to, kim jesteś – jak niewielka
kropla, bez zbędnego pośpiechu drąży niestrudzenie skałę – a kupując coś,
zawsze przy okazji nabywasz kawałek siebie. Nie zmarnuj tej miłości”.
Powyższy cytat otwiera książkę Mai Sobczak i od razu zawiera
w sobie motyw przewodni książki, czyli ideę zero
waste. Zaczynam od tej książki, bowiem wykorzystywanie resztek jest czymś
co łączy wszystkie 3 pozycje, ale u Mai Sobczak jest to prawdziwa filozofia
życia.
„Żyjemy w czasach przesytu, ogólnego nadmiaru – informacji,
jedzenia, czy gromadzonych rzeczy. Mimo to jesteśmy wiecznie głodni nowego,
wręcz spragnieni i nienasyceni, po omacku szukając satysfakcji nie tu, gdzie
trzeba. Pracujemy dużo, żeby mieć dużo i móc dużo, a tak naprawdę nie
wykorzystujemy w pełni własnych możliwości czy talentów, część wyrzucając
nieświadomie do śmieci” – pisze autorka. Tłumaczy także czym jest jej osobista
filozofia no waste. „To szeroko
rozumiana myśl o szacunku do siebie, swojej pracy, talentów, które dzięki tym
zmianom i oszczędności mogę rozwijać, o miłości do ziemi, bo to z niej wszystko
wyrasta, to ona rodzi i karmi wszystko, co nas otacza.”
Maia Sobczak przypomina, że w Polsce co roku wyrzucamy i
marnujemy około 9 milionów ton jedzenia, które są przecież warte czas,
pieniądze, czy zaangażowanie. W swojej nowej książce pokazuje jak możemy to
zmienić. Podsuwa pomysły, snuje historie, daje wskazówki i inspiruje. Zachęca,
by zjadać do ostatniego okruszka. By zjadać jedzenie dobre, nie perfekcyjne.
„Jedzenie nie musi być perfekcyjne, żeby było wartościowe – zupełnie tak samo
jak ty czy ja” – pisze.
Co mnie szczególnie urzekło? Styl autorki, jej rodzinne
opowieści i sałatka owocowo-warzywna. Nigdy bym nie pomyślała, że pomidor i
sałata może pasować do malin, jeżyn, czy porzeczek, ale pasuje. Do innych
owoców także.
2. Eryk Wałkowicz, „Roślinny lunchbox dla każdego”, Flow books, Kraków 2018
Eryk Wałkowicz jest weganinem i dyplomowanym dietetykiem. W
swojej książce odpowiada na wiele pytań dotyczących zdrowej kuchni i
zbilansowanych posiłków. Dokładnie opisuje sposób, w jaki powinniśmy/nnyśmy
komponować nasze codzienne menu. Pisze także o odpowiednim pakowaniu, przechowywaniu
i ewentualnym odgrzewaniu jedzenia. Zgodnie z tytułem, chodzi w końcu o
lunchbox, a więc jedzenie, które możemy ze sobą zabrać do pracy, czy do parku. Lunchbox
roślinny, a więc wegański a przy tym taki, który zaspokoi głód, będzie bogaty w
składniki odżywcze i da energię.
Autor proponuje jedzenie dostosowane do
naszych możliwości i potrzeb, a więc zarówno takie, które przygotujemy szybko
(np. miksując odpowiednie składniki na koktajl), jak i to bardziej pracochłonne,
ale też intrygujące (jak bataty nadziewane zieloną soczewicą i pomidorami). Eryk
Wałkowicz wskazuje też różne ułatwienia i zachęca do wykorzystywania resztek
oraz do gotowania na zapas i zamrażania. Po wszystkich tych informacjach
wstępnych serwuje też solidną porcję przepisów na śniadanie, kanapki,
przekąski, mały lunch, obiad, koktajle i napoje, słodkości oraz dodatki.
Co mnie szczególnie urzekło? Czytelność książki, jej strona estetyczna,
a przede wszystkim - duży nacisk na kwestię zdrowia. Co ważne i rzadko
spotykane w typowych książkach kucharskich, tu przy każdym przepisie znajdziemy
informacje dotyczące wartości odżywczych danego posiłku – kaloryczności, ilości
białka, węglowodanów, tłuszczy, wapnia oraz żelaza.
3. Katarzyna Kędzior, „Slow west wege. Kochaj, gotuj i żyj na całego!”, Babaryba, Warszawa 2018
To chyba najbardziej osobista książka w zestawie. Katarzyna
Kędzior dzieli się w niej historią opuszczenia miasta i przeprowadzki na wieś. Historią
zmiany. Jak sama pisze, postanowiła żyć poza systemem. Teraz, wraz z partnerem,
prowadzą dom gościnny „U Lokusza” w Potoczku w Kotlinie Kłodzkiej. W miejscu,
gdzie nie ma przystanków autobusowych, ani asfaltowych dróg, ale są cisza,
strumyki oraz malownicze widoki na góry, łąki i lasy. Cuda, które Katarzyna uwiecznia
na kliszy. Autorka książki nie tylko bowiem gotuje, ale też fotografuje.
Pragnie zatrzymać piękno, uchwycić chwile, ludzi i emocje.
Kuchnia autorki również wyróżnia się spośród całej trójki.
Jest pięknie prosta. Z dużym naciskiem na sezonowość. Jest też tworzona z produktów bardzo łatwo
dostępnych.
W książce znajdziemy sto przepisów podzielonych na sześć
działów: dzień dobry, do syta, na słodko, do słoika, z resztek oraz nie kupuj. Przepisy
zaprezentowane są w sposób bardzo przejrzysty, z podaniem wszystkich pomocnych
informacji.
Co mnie szczególnie urzekło? Pomysł połączenia opowieści o
jedzeniu z opowieścią o życiu i fotografiami autorki. Autentyczność tej
książki. Jej szczerość i prostota.










