września 13, 2018

Booknet: Literacki przegląd tygodnia (68)

Booknet: Literacki przegląd tygodnia (68)


Akcje, teksty, audycje radiowe i wideo. Do poczytania, posłuchania, obejrzenia i wzięcia udziału. Dużo dobra!

1. Ostatnie dni zrzutki na nowy „sklep z książkami” dla pana Włodka

2. Jadłonomia Marty Dymek. O kuchni roślinnej w Radiu Książki
Marta Dymek przyznaje, że nigdy - z wielu powodów - nie lubiła mięsa. Kiedy nadszedł więc czas, że mogła już sama próbować przygotowywać dla siebie posiłki, zaczęła zgłębiać tajniki kuchni wegetariańskiej i wegańskiej. Krok po kroku nabywała wiedzę, poznawała przepisy, by w końcu - jak sama mówi w rozmowie z Michałem Nogasiem - stać się kucharką, która może pomagać innym zmienić dietę.

3. Bonda, Brejdygant, Guzowska i inni w nowym serialu opowiedzą nam o zbrodni
"Opowiem ci o zbrodni" to nowy, sześcioodcinkowy serial dokumentalny, w którym znani autorzy powieści kryminalnych opowiedzą o prawdziwych zbrodniach. Na ich podstawie powstały też inspirowane wstrząsającymi faktami opowiadania. Premiera serialu 17 października.

4. Daleko od szosy, czyli przyrodopisarstwo
Dorastałam w miejscu, gdzie krzaki i drzewa rosły po horyzont. Wróbel czy sikorka? Buk a może dąb? Całą wiedzę na temat przyrody otrzymałam w pakiecie zaraz po urodzeniu. Trochę jak z dwujęzycznym dzieckiem. Nauka bezwiedna i najbardziej efektywna. Rozlewisko w środku lasu, ruiny dawnej wioski, polany pełne konwalii i prawdziwków – ależ proszę bardzo! Każdą z dróg prowadzącą do tych miejsc, znałam na pamięć i do teraz potrafię odtworzyć ich topografię, choć już dawno wyprowadziłam się z rodzinnej wioski. Nigdy nie miałam lęku przed przyrodą. Jej obecność była dla mnie i jest czymś tak naturalnym i zwyczajnym, że trudno było mi sobie wyobrazić, że ktoś chciałby o niej pisać. Ale być może rację ma Adam Robiński, autor świetnych „Hajstrów”, który podczas spotkania w Miedziance mówił o tym, że do przyrodopisarstwa trzeba dorosnąć. A poza tym nie ma co się oszukiwać – ciekawsze zawsze jest to co poza nami, egzotyka. W moim przypadku na chwilę w centrum uwagi znalazło się miasto.

5. Pięć najlepszych książek na koniec lata
Zanim nas dopadnie melancholia końca lata i wszyscy będziemy czytać opowiadania Iwaszkiewicza. Albo też zanim dopadnie nas biegunka wydawnicza towarzysząca jesieni i targom książki, do lektury poleca się najlepsze książki, które ostatnio się ukazały.

6. Liczenie słupków, czyli co się klika najlepiej
Cyzelujemy tekst, by jak najlepiej opowiadał o książce, która zrobiła na nas piorunujące wrażenie, i jak najskuteczniej zachęcił innych do sięgnięcia po recenzowane dzieło. Dobieramy starannie cytaty, stopniujemy przymiotniki, sięgamy wyżyn argumentacji pewni sukcesu i tłumów blokujących serwer, żeby naszą recenzję przeczytać. Tymczasem tłumy czytelników (i, nie ukrywajmy tego, również wszelkich spamerskich botów) kierują się w zupełnie niespodziewane rejony naszego bloga, ku tekstom o książkach mniej spektakularnych, bardziej przykurzonych czy wręcz zaskakujących.

7. "Pan Tadeusz” XXI wieku. Zaskakujący remake dzieła Mickiewicza
Joanna Pawłowska to polonistka, która od wielu lat uczy języka polskiego w szkole. Doświadczenie nauczyło ją, że niezrozumienie tekstu wśród nastolatków powoduje brak zaangażowania w czytanie. Postanowiła zatem zrobić coś, czego nie podjął się nikt wcześniej – przełożyła dzieło Mickiewicza na język współczesny.

8. Dlaczego mimo starań wciąż nam nie wychodzi? Nowak pyta Olszewskiego o perspektywy dla polskich miast
Coraz więcej włodarzy miast, zarówno dużych, jak i mniejszych, kładzie nacisk na jakość życia, nawet kosztem większych inwestycji. Niestety kończy się ostatnia tak dobra dla nas unijna perspektywa finansowa. Jak poradzą sobie samorządy, gdy kurek z pieniędzmi zostanie zakręcony? Włodzimierz Nowak zapytał o to Michała Olszewskiego, autora książek 'Najlepsze buty na świecie', 'Upał' czy 'Zapiski na biletach'. Jakie perspektywy widzi dla polskich miast? Co przeszkadza im się rozwijać? I dlaczego tak bardzo interesuje go infrastruktura?

9. Znamy 7 finalistów nagrody Nike. Wicha, Bikont, Grynberg, Sołtys, Lipska, Bonowicz, Kronhold
Trzy tomy poezji, trzy prozy, jedna biografia i żadnej powieści w finale nagrody Nike 2018. Laureata lub laureatkę poznamy w niedzielę 7 października.

*****************
Przez cały tydzień śledzę około literackie wydarzenia. Przeglądam prasę i internet. Wyszukuję ciekawe informacje, inspirujące filmiki i ważne rozmowy. Część na bieżąco publikuję je na facebookowym fanpage’u. W piątek, zebrane i uzupełnione o dodatkowe materiały, lądują w postaci „Booknetu” na blogu.

Chcesz być na bieżąco? Polub bloga na Facebooku!

Zdjęcie: Unsplash

września 11, 2018

5 pytań do reporterki: Iwona Szelezińska

5 pytań do reporterki: Iwona Szelezińska

Iwona Szelezińska - ukończyła filologię indyjską i animację kultury na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 2007 roku pracuje jako pilotka wycieczek po Turcji, Indiach i Nepalu. Publikowała m.in. w „Dużym Formacie”, „Magazynie Świątecznym” oraz w kilku magazynach podróżniczych. W 2011 roku ukończyła Polską Szkołę Reportażu. „Kopnij piłkę ponad chmury. Reportaże z Nepalu” to jej debiut książkowy. Mieszka w Warszawie, choć znaczną część roku spędza w Azji. Organizuje autorskie wyjazdy do Indii i Nepalu w ramach własnego biura podróży MIEJSCA.

Czemu właśnie filologia indyjska?
To często zadawane mi pytanie i to nie tylko teraz, przy okazji książki, tylko głównie w pracy pilota wycieczek przez turystów. W zasadzie nie potrafię na nie odpowiedzieć. Oczywiście, jako nastolatka byłam zainteresowana Indiami, ale nie pamiętam, żeby była to jakaś szczególna fascynacja. Myślę, że podjęłam taką decyzję o wyborze studiów, bo chciałam skosztować czegoś egzotycznego, co w szarej rzeczywistości Polski lat 90. będzie kolorowe i inne. Myślałam, że studiowanie o Indiach będzie pełne kadzidlanego dymu i pikantnych potraw, myliłam się. Indologia to obszerna dziedzina, a studia są bardzo wymagające i trudne. A przez to, że wyraźnie oddalone od naszej rzeczywistości, również mocno abstrakcyjne, nienamacalne, wręcz nierzeczywiste. Wielokrotnie myślałam o ich porzuceniu, ale na szczęście nie zrobiłam tego. Dopiero wyjazdy do Indii na dobre splotły mnie z tym miejscem, tymi ludźmi, tą tematyką. Jeżdżę do Indii regularnie od czternastu lat, najczęściej są to zawodowe wyjazdy, ale nie tylko, po kilka, a nawet kilkanaście razy w roku.  Lubię tam być, czuję się w Indiach bezpiecznie. Przebywając tam, mam poczucie kontaktu z czymś ważnym, pełnym życia, czymś bardzo moim. Widać, tak miało być. Z biegiem lat coraz bardziej czuję się w Indiach na właściwym miejscu.

A skąd wziął się Nepal?
Do Nepalu przywiodły mnie Indie. Nepal i Indie są blisko siebie nie tylko w sensie geograficznym, ale i kulturowym. Łączą je religia, Himalaje, kulinaria. I choć ogólny klimat może wydawać się podobny, to jednak są to przestrzenie bardzo od siebie odległe. Nepal, co oczywiste, jest znacznie  mniejszy, przez co przystępniejszy, też spokojniejszy, wręcz po wizycie w Indiach kojący. Nepalczycy i Indusi mają całkiem inną mentalność.  Mam wielu znajomych i w Indiach, i w Nepalu, ale właśnie wśród tych drugich odnalazłam przyjaciół. Mam wrażenie, że pomimo większej biedy, mniejszych perspektyw rozwojowych, większej izolacji, Nepalczycy są bardziej otwarci, nawet nowocześni i zdecydowanie bardziej podobni do nas. Łatwiej z nimi nawiązać kontakt, porozmawiać na każdy temat, nawet wyraźnie intymny. Przynajmniej ja mam takie doświadczenie. Z Indusami z reguły utyka się na jakimś tabu, co też jest ciekawe, ale utrudnia zbliżenie się obu stron.

Skoro jesteśmy przy początkach, muszę też zapytać, jak to się stało, że pilotka wycieczek została reporterką?
Praca pilota wycieczek turystycznych opiera się na kontakcie z ludźmi, nie tylko tymi, którzy przyjechali na wycieczkę i należy im rzetelnie przybliżyć realia miejsca, jakie odwiedzają, ale również z całą rzeszą ludzi w kraju realizacji imprezy turystycznej. Pracując  regularnie w tych samym miejscach, spotyka się tych samych ludzi, przewodników lokalnych, kierowców, pracowników hoteli itd. Gdy jest się otwartym na te spotkania, można się sporo od nich i o nich dowiedzieć. Nawiązać relację, stać się dla siebie wzajemnie częścią jakiegoś odcinka życia. Najbardziej w pracy pilota lubię właśnie te spotkania. Praca reportera polega natomiast na słuchaniu, też umiejętności rozmowy, a jak ma się z kim spotkać i kogo wysłuchać , to ma się już wszystko. Jedno spotkanie prowadzi do drugiego, każda rozmowa do kolejnej, pojawiają się nowe linki i zależności. Najtrudniej jest wybrać to, co najważniejsze, i trzymać się prawdy. Nie interesuje mnie gonienie za sensacją, epatowanie czyimś nieszczęściem, nie chcę niczego generalizować, posługiwać się stereotypami, wskazywać winnych. Lubię zwyczajnie rozmawiać, nie muszę mieć opinii na każdy temat, a już na pewno nie muszę, wręcz nie powinnam jej wyrażać w reportażach.


W książce "Kopnij piłkę ponad chmury. Reportaże z Nepalu" widzimy Nepal u progu zmian. Jak wygląda to „nowe”?
Nowe, które ja chciałam pokazać w książce, dotyczy odbudowy Nepalu po trzęsieniu ziemi w 2015 roku. Miałam okazję obserwować Nepalczyków w pierwszych miesiącach po tej wielkiej  katastrofie i muszę przyznać, że wszystko, co w tym czasie w Nepalu widziałam, totalnie mnie zaskoczyło. Nie było łez, żalu, oskarżania siebie nawzajem, załamywania rąk. Wręcz przeciwnie. Nepalczycy pokazali swoją siłę, aktywnie zabrali się do działania, sprzątania, burzenia, budowania od nowa, wspierali się wzajemnie, byli razem. Bardzo mi ich postawa zaimponowała.
Nowe, które chce w książce zasygnalizować, dotyczy gotowości młodych Nepalczyków do funkcjonowania w nowoczesnym świecie. A nawet nie gotowości, tylko przynależności do tego świata, bo według mnie oni już w nim funkcjonują. Są wykształceni, ambitni, otwarci na inne światy, znają języki obce, mają żywy, regularny kontakt z ludźmi z zagranicy. Równolegle żyją w bardzo tradycyjnym świecie, którego nie chcą przekreślić czy zlekceważyć. Mają szacunek do tradycji, do osób starszych, są bardzo rodzinni. Ta sytuacja wymusza ulokowanie się gdzieś pomiędzy, stanie w tzw. rozkroku. Pokolenie ludzi w moim wieku bardzo różni się od pokolenia ich rodziców, ich światy są diametralnie od siebie odmienne. Dzięki temu, że stykają się z tą innością nawet w zaciszu własnego domu, są znacznie bardziej tolerancyjni niż my, co jeszcze bardziej otwiera ich na świat.

Ta książka jest także m.in. o patriarchacie czy też, miejmy nadzieję, o jego zmierzchu. Na czym polega siła rodząca się w nepalskich kobietach?
Siła rodzi się nie tylko w nepalskich kobietach, ale i w mężczyznach, którzy potrafią wspierać swoje kobiety. Zmienia się też atmosfera i sposób społecznego funkcjonowania, modernizuje się również lokalne prawo. Kobieta nie jest już ograniczona do przestrzeni domu i wyłącznie wciskana w role wygodne dla mężczyzny. Wszystkie Nepalki, z którymi się przyjaźnię, w moim odczuciu mają takie same możliwości jak ja, są pewne siebie, aktywne zawodowo, twórcze. Inaczej sytuacja wygląda w niewykształconych wielodzietnych rodzinach, żyjących na wsi, gdzieś na rubieżach Nepalu.  Ale myślę, że tak jest nie tylko w Nepalu, ale wszędzie indziej, również w Polsce. Myślę, że nie ma społeczności, która byłaby całkowicie wolna od patriarchatu, od dominacji mężczyzny.
Moja książka nie mogłaby powstać, gdyby kobiety w Nepalu były faktycznie całkiem pozbawione głosu. Przez te lata pracy nad książką wsłuchiwałam się głównie w narracje kobiet, każda z nich miała w sobie siłę, żeby opowiedzieć swoją historię, co więcej, miała poczucie, że jej historia ma znaczenie, że jest istotna. Rozmawiały ze mną odważnie, bez przymusy, bez pruderii, bezinteresownie. A to znaczy, że mogły sobie na to pozwolić.
Tematy, jakie poruszam w książce, głównie dotyczą kobiet, ale nie wszystkie skupiają się na ich krzywdzie. Za to wszystkie bez wyjątku prezentują ich siłę. Nie patrzę na Nepal z perspektywy dyskryminacji kobiet, nie odbieram go w ten sposób. To bardzo złożone społeczeństwo, nie daję sobie prawa do opisywania go, korzystając z wytartych sloganów, bez chociażby spróbowania zgłębienia problemu. Nie odpowiada mi ślizganie się po powierzchni, rzucanie mocnymi słowami, tylko po to, żeby jaskrawiej coś opisać czy przyciągnąć więcej czytelników.  Widzę w Nepalczykach ludzi godnych i właśnie tę ich cechę starałam się w książce zaakcentować. Mam nadzieję, że mi się to udało.


września 10, 2018

13 najciekawszych nowości wydawniczych września

13 najciekawszych nowości wydawniczych września


Fot. Unsplash

Reportaże, powieści, komiksy i manifesty. Długo oczekiwane nowości i wznowienia. Debiuty i klasyki. We wrześniu w księgarniach naprawdę będzie w czym wybierać!

1. „Wyhoduj sobie wolność. Reportaże z Urugwaju”, Szymon Opryszek i Maria Hawranek, Wydawnictwo Czarne
Opis wydawcy: „Urugwajczycy kochają długie weekendy tak samo jak wolność” – mówi o rodakach José Mujica, były prezydent i najskromniejszy celebryta świata, który do pracy jeździł 20-letnim garbusem, a lwią część pensji oddawał na cele charytatywne.
Urugwaj jest jak puzzel z innej układanki, który nie pasuje do reszty kontynentu. Choć ten kraj zajmuje powierzchnię niewiele większą od Grecji i mieszka w nim zaledwie trzy i pół miliona ludzi, istotnie różni się od sąsiadów. Stabilny politycznie i ekonomicznie, nie przystaje do niemal żadnych europejskich stereotypów o Ameryce Łacińskiej. To jedno z najbardziej laickich państw świata. Jako pierwsze całkowicie zalegalizowało uprawę i spożycie marihuany, pary jednopłciowe mogą tu adoptować dzieci, a prostytutki płacą składki na ubezpieczenie społeczne. Każdy uczeń dostaje od państwa laptop, emeryt – tablet, a imigrant i uchodźca, nawet były więzień Guantanamo – szansę na nowe życie.
„Wyhoduj sobie wolność” to reporterska opowieść o niezwykłym eksperymencie społecznym i otwarte pytanie o granice dla marzycieli i wizjonerów, próbujących wykuwać nowy, lepszy świat.

2. „Pewnego lata”, Mariko Tamaki i Jillian Tamaki, Kultura gniewu
Opis wydawcy: „Pewnego lata” to nagrodzona m.in. prestiżową nagrodą im. Eisnera powieść graficzna napisana przez Mariko Tamaki, a zilustrowana przez jej kuzynkę Jillian. Bohaterkami dwie przyjaciółki – Rose i Windy – jeszcze dziewczynki, ale już za chwilę nastolatki.
Opowieść zaczyna się, gdy Rose przyjeżdża z rodzicami do ich domku w miejscowości Awago, by spędzić tam kolejne letnie wakacje. To ich miejsce wypoczynku, od kiedy dziewczynka pamięta, ale tego lata wszystko się zmieni. Rose wplątana zostanie w nastoletnie miłości i rodzinne kryzysy. Wraz z przyjaciółką będzie musiała zmierzyć się z tajemniczym i niepokojącym światem dorosłych.

3. „Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej”, Joanna Ostrowska, Wydawnictwo Marginesy
Opis wydawcy: Seksualność w trakcie zbrojnego konfliktu najczęściej sprowadza się do przemocy: masowych gwałtów, zniewolenia, naznaczania. Doświadczenie seksualnej pracy przymusowej w nazistowskim burdelu nadal pozostaje w sferze tabu. Przemilczany pozostaje sam fakt istnienia systemu kontrolowanego nierządu, przemilczane są jego ofiary. Przemilczany jest też okres powojenny – czas, w którym wojenny los kobiet równał się z grzechem kolaboracji, kobiet, którym publicznie golono głowy za intymne relacje z wrogiem. 
Historia seksualnych pracownic przymusowych w okresie wojny nigdy nie będzie klasyczną narracją. Prawdopodobnie nigdy nie stanie się też częścią polskiej pamięci zbiorowej. Jest już za późno. Mikrobiografie bohaterek tej książki pozostaną niedokończone. Rzadko zdarza się, żeby któraś z ofiar pozostawiła świadectwo, nikt też nie zadbał o to, aby zaświadczyły o swojej przeszłości. Powojenne milczenie o ich cierpieniu było najprawdopodobniej najsurowszą karą. Ich cierpienie pozostało niewypowiedziane.
Dotychczas nie było „odpowiedniego” momentu. Nadal tak zwani więźniowie asocjalni, homoseksualiści, ofiary przemocy seksualnej to „nieistotne wyjątki”. Strach było o nich mówić. Nie mogliśmy albo nie chcieliśmy o nich usłyszeć. Joanna Ostrowska wypełnia tę lukę.

4. „Dziwniejsza historia” Remigiusz Ryziński, Wydawnictwo Czarne
Opis wydawcy: Kiedy płonęło getto, Hubert spoglądał na niebo w płomieniach z okna rodzinnego mieszkania na warszawskiej Ochocie. Michał w tym samym czasie ukrywał się przed Niemcami w kopcu kartofli. Jeden i drugi od początku wiedzieli, że inność potrafi być zagrożeniem, a homofobię i antysemityzm łączy więcej, niż mogłoby się wydawać. Wiedzieli też, że sami są „inni”, a wyjście z szafy oznaczałoby narażenie się na ostracyzm.
Bohaterów u Ryzińskiego jest więcej: Jurek z międzywojennej Podkowy Leśnej, który chłopaków pojechał szukać do Warszawy, Lulla – najstarsza polska drag queen, Iza – lesbijka, córka wiedeńskiej Żydówki. Łączy ich wykluczenie ze względu na orientację seksualną i silna potrzeba walki o swoje człowieczeństwo.
Dziwniejsza historia to poruszająca opowieść o obcości i samotności. To także podróż po warszawskich ulicach lat wojny i PRL-u, które pod pozorem szarego życia kryły zaskakująco tęczową wolność.

5. „Burka w Nepalu nazywa się sari”, Edyta Stępczak, Znak
Opis wydawcy: Mówi się, że rozpacz jest czarna, a codzienność szara. W Nepalu nie widuje się często tych odcieni, tu życie jest kolorowe. W hipnotyzującym ulicznym tłumie uwagę przykuwają wielobarwne sari, jeden z tradycyjnych kobiecych strojów, jakże inny od noszonej przez Afganki bezkształtnej burki, która jest dla nas symbolem uciemiężenia kobiet.
Tymczasem życie Nepalek niewiele różni się od życia muzułmanek. Pod grubszą warstwą pozorów i piękniejszą szatą kryje się bardzo podobna rzeczywistość.
Reportaż Edyty Stępczak to przejmująca opowieść o współczesnych nepalskich kobietach, które nie chcą już żyć w tradycyjnym, patriarchalnym społeczeństwie i – stawiając na szali swoje bezpieczeństwo, zdrowie, a często nawet życie – próbują zmieniać zarówno nepalską mentalność, jak i opresyjny system. Rozdarte między tradycją, uwierającą jak sztywny gorset, a aspiracjami i dążeniami, które rozbudza w nich nowoczesny świat, walczą o podstawowe prawa człowieka. 

6. „Kopnij piłkę ponad chmury. Reportaże z Nepalu”, Iwona Szelezińska, Wydawnictwo Marginesy
Opis wydawcy: Nepal to kraj u progu zmian, w rozkroku pomiędzy starym a nowym światem.
Iwona Szelezińska portretuje społeczeństwo w dobie po trzęsieniu ziemi z 2015 roku, które zachwiało znanym porządkiem, pokrzyżowało plany, złamało niejeden życiorys, ale też dało szansę. Kieruje uwagę w stronę tych, których z reguły nie widać, których wygodniej jest nie dostrzegać, bo zetknięcie z nimi wymusza zmianę postawy: ludzi teoretycznie zbyt słabych, by stawili czoło sztywnym społecznym normom, sprostali oczekiwaniom ogółu. Ale czy na pewno?
Spotkamy tu zmuszane do prostytucji ofiary handlu ludźmi, dzieci odratowane z więzienia, które urodziły się i wychowały za kratkami przy boku osadzonych matek, boginię-dziewicę zatopioną w religijnej tradycji, ludzi gór, dla których linia himalajskich szczytów stanowi granicę horyzontu. To książka o konsekwencjach patriarchatu i nieugiętego konserwatyzmu. A także opowieść o nepalskich kobietach i rodzącej się w nich sile.
Bohaterowie tej książki cenią wolność. Choć ich swoboda nie jest bezpośrednio ograniczona, nieustannie podlegają rygorom tradycyjnego świata, w którego wąskich ramach nie każdy ma szansę żyć całą pełnią. Autorka sprawdza, na ile jest możliwe nie tyle poszerzenie tych ram, ile całkowite wyjście poza nie, by żyć bez stygmatu i oddychać pełną piersią.

7. „Kobiety i władza. Manifest”, Mary Beard, Wydawnictwo Rebis
Opis wydawcy: „Nie da się łatwo wpasować kobiet w strukturę zaprogramowaną jako męska – trzeba tę strukturę zmienić”.
Przekornie dowcipna, najbardziej znana brytyjska filolożka klasyczna Mary Beard analizuje motywy genderowe i pokazuje, jak historia traktuje silne kobiety. Począwszy od starożytności i uderzających wersów Odysei po memy internetowe z Trumpem i Hillary Clinton – autorka bada kulturowe podwaliny mizoginii, kwestię głosu kobiet w sferze publicznej, nasze kulturowe postawy wobec relacji łączących kobiety z władzą. Na podstawie własnych doświadczeń z seksizmem i agresją wiążącą się z płcią, z którymi spotkała się w Internecie, pyta: jeśli akceptuje się niedopuszczanie kobiet do struktur władzy, to czy tej władzy nie trzeba zdefiniować na nowo?


8. „Żona”, Wolitzer Meg, Wydawnictwo W.A.B.
Opis wydawcy: Kiedy kariera literacka Joego Castlemana sięga szczytu, jego małżeństwo zmierza ku końcowi. Po wielu latach żona pisarza, Joan, nie chce być już tylko żoną. Kiedyś poświęciła własną szansę na obiecującą karierę, by stanąć u jego boku, a raczej – w jego cieniu. Oferowane przez małżeństwo poczucie bezpieczeństwa, a także przekonanie o obowiązku wobec męża tłumiły pragnienie ucieczki z nieudanego związku. Przez lata Castlemanowie nauczyli się żyć nie ze sobą, ale obok siebie, tworząc sieć układów, pozorów i tajemnic, dzięki którym wyglądali na szczęśliwą parę, choć w rzeczywistości nigdy nią nie byli.
Meg Wolitzer kreśli niezwykłą opowieść o kobiecie, której życie zbiegło się z czasem istotnych przemian.
Przez mizoginistyczne lata 50., naznaczone jedynie powierzchownymi zmianami, po próg XXI wieku, oferujący wiele niedostępnych wcześniej możliwości. To historia walki o własny głos w świecie, który nie potrafi go wysłuchać i zrozumieć. To opis wyboistej drogi do autonomicznej tożsamości.
Na podstawie powieści nakręcono film z Glenn Close i Jonathanem Prycem w rolach głównych.

9. „Przebłysk”, Robert Rient, Wielka Litera
Opis wydawcy: Robert Rient postanowił znaleźć raj.
Wyprowadził się z Warszawy, spakował plecak i zdecydował wyruszyć w samotną podróż do najdalszych zakątków świata, żeby zgubić siebie i ponownie odnaleźć.
Szlak prowadzi koleją transsyberyjską przez lodowatą Rosję, dalej przez upalną Tajlandię, kolorową Malezję, baśniową Nową Zelandię, tajemnicze Peru i Wyspy Wielkanocne. Jednak w poszukiwaniu siebie przeszkadza mu ciało z jego uciążliwą psychosomatyką, krępująca bliskość ludzi i podstępne pułapki zastawiane przez rozgadany umysł, który staje się jego głównym kompanem. Umysł obarczony wiedzą i doświadczeniem, trenowany przez lata w terapii, medytacji i szamańskich praktykach co chwilę podsyła podróżnikowi myśl, że traci czas, donikąd nie zmierza, niczego nie osiąga.
Poruszająca i intymna opowieść Rienta prowadzi przez intensywny lęk, sen o przebudzeniu i najgłębsze pragnienia, za które gotowi jesteśmy zapłacić każdą cenę. To również sensualna kronika egzotycznych smaków, zapachów, fotografii, wzruszeń i najważniejszego - pojednania.
Podróż Roberta Rienta prowadzi przez kraje i kontynenty, przez niedoskonałość ludzkiego ciała, religijne i filozoficzne prawdy i półprawdy, meandry umysłu, który próbuje wyzwolić się z pułapek i schematów, wreszcie: przez inspirujące teksty kultury.
Rient wyrusza też w głąb lasu - tam gdzie nie ma internetu, łączności komórkowej i elektryczności. Obserwuje, jak podróż otwiera i zatrzymuje pędzący umysł, każe podważać zasady i nazywać kolejne, manipuluje pamięcią i stwarza historie. Próbuje obserwować uczciwie to, co umie i wie o świecie, by znaleźć to, do czego udało mu się dotrzeć samodzielnie. Mówi o sobie: „zbierałem tak zwaną życiową mądrość przez całe życie, czuję się przepełniony. Chcę wiedzieć kim jestem bez tych wszystkich idei, zasad i wartości, które otrzymałem w spadku.”

10. „Weź się w garść”, Anna Krztoń, Wydawnictwo Komiksowe
Opis wydawcy: Nastolatki, przyjaciółki, dziewczyny. Iga, Asia i Ania. Połączyły je pasje i wspólnie przeżywane problemy. ”Weź się w garść” to niezwykły portret dziewczyn i kobiet, w którym niejedna czytelniczka i czytelnik odnajdą swoją opowieść. Historia smutna i przejmująca, prawdziwa i osobista, poruszający dokument o mijającej epoce napisany z kobiecej perspektywy.
Anna Krztoń jest jedną z najważniejszych twórczyń polskiej sceny komiksowej i choć to jej debiutancki album, w świecie komiksu jej twórczość od lat ma wielu fanów i fanek.
Komiks powstał dzięki wsparciu w ramach Konkursu Stypendialnego Gildia.pl.

11. „Nocny pociąg do Lizbony”, Pascal Mercier, Noir sur Blanc
Opis wydawcy: Deszczowy poranek w Bernie. Raimund Gregorius jak co dzień idzie do szkoły, w której od wielu lat uczy języków klasycznych. Na moście Kirchenfeld widzi piękną nieznajomą, szykującą się do samobójczego skoku…
 Wkrótce potem berneńskiemu nauczycielowi wpada w ręcę książka portugalskiego autora, Amadeu de Prado. Pod wpływem tych dwóch okoliczności Gregorius, samotny intelektualista, w jednej chwili porzuci dotychczasowe uporządkowane życie. Nocnym pociągiem podąży do Lizbony za przewodnik mając książkę Portugalczyka, z którą nie rozstaje się ani na chwilę. Poruszony do głębi zawartymi w niej refleksjami o miłości, przyjaźni, odwadze, lojalności, samotności i śmierci, Gregorius pragnie dowiedzieć się jak najwięcej o Amadeu de Prado. Odnajduje osoby bliskie portugalskiemu pisarzowi - ich wspomnienia ukazują coraz to inne fakty z życia tego zagadkowego człowieka, który, jak się okazuje, był także genialnym lekarzem i uczestnikiem ruchu oporu przeciw dyktaturze Salazara. Stanie się on dla Gregoriusa „złotnikiem słów”, mistrzem odkrywania nieznanych dotąd aspektów życia.
 Czy jednak na pewno można wkroczyć w życie kogoś innego i naprawdę je zrozumieć? Wyrwać się z dotychczasowej egzystencji i jedną decyzją radykalnie zmienić swój los – czy warto to robić?

12. „Tirza”, Arnon Grunberg, Wydawnictwo Pauza
Opis wydawcy: Jörgen Hofmeester starał się zbudować idealne życie dla siebie i swojej rodziny: ma pracę w renomowanym wydawnictwie, piękny dom w najlepszej dzielnicy Amsterdamu, spore oszczędności, atrakcyjną żonę i dwie piękne córki. Kiedy kolejne filary jego uporządkowanego świata walą się w gruzy, Hofmeester nie może zrozumieć, dlaczego
wszystko dookoła się zmienia i czasem nie udaje się zrealizować nawet dobrze przemyślanych planów.
Tirza jest najbardziej znaną książką Grunberga, wielokrotnie nagradzaną, uhonorowaną między innymi nagrodami: holenderską Libris i belgijską Złotą Sową. Została przetłumaczona na 21 języków. W 2010 roku holenderskie środowisko literackie uznało Tirzę w badaniach tygodnika „De Groene Amsterdammer” za jedną z najważniejszych powieści XXI wieku.

13. „Manhattan Beach”, Jennifer Egan, Znak
Opis wydawcy: Jest rok 1943, dziewiętnastoletnia Anna Kerrigan nurkuje w okolicach Staten Island. Do tej pory, jako jedyna kobieta nurek, schodziła pod wodę, by naprawiać zniszczone statki, które walczyły na Pacyfiku. Teraz nurkuje w poszukiwaniu ciała swojego ojca.
Kilka lat wcześniej Anna towarzyszyła ojcu podczas wizyty w posiadłości Dextera Stylesa, szemranego biznesmena, który dorobił się na czarnym rynku w czasach prohibicji. Spotkanie na Manhattan Beach trwało krótko, jednak losy tych trojga splotły się już na zawsze.
Manhattan Beach, jak każda wielka powieść, ma wiele warstw i tajemnic. To nie tylko wciągająca historia z suspensem, rozgrywająca się na tle panoramy Nowego Jorku lat 30. i 40., ale przede wszystkim porywająca opowieść o dziewczynie, która na nowo zdefiniowała granice tego, co jest dopuszczalne dla kobiet. 

września 07, 2018

News: nowy program literacki w TVP Kultura niemal bez kobiet

News: nowy program literacki w TVP Kultura niemal bez kobiet


Z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości telewizja TVP Kultura stworzyła nowy program literacki „Pojedynki stulecia”. Idea programu opiera się na starciu życiorysów, dzieł, postaw oraz pomysłów na Polskę i świat bardziej i mniej wybitnych polskich autorów XX wieku. W każdym odcinku skonfrontowanych zostaje dwóch twórców. Na ich temat wypowiadają się zaproszeni do studia goście - historycy, kulturoznawcy, pisarze, reżyserzy, aktorzy i socjolodzy. Specjalnie nie używam żeńskich końcówek, bowiem kobiety zostały z programu praktycznie wykluczone.

Pierwszy odcinek miał przybliżyć Henryka Sienkiewicza i Stefana Żeromskiego. O pisarzach wypowiadali się: reżyser i scenarzysta Krzysztof Zanussi, dr Łukasz Jasina – historyk i filmoznawca, Jakub Majmurek – filmoznawca i publicysta związany z „Krytyką Polityczną”, dr hab. Marcin Napiórkowski – semiotyk kultury, Michał Szułdrzyński – redaktor „Rzeczpospolitej Plus Minus”, L.U.C. – muzyk, tekściarz i producent, Tomasz Grzywaczewski – reporter, pisarz i podróżnik, dr Adam Ostolski – socjolog i publicysta, dr Mikołaj Mirowski – historyk i publicysta związany z Muzeum Historii Polski, Marcel Woźniak – pisarz, autor biografii Leopolda Tyrmanda oraz jedna kobieta: Jadwiga Staniszkis – socjolożka (która zresztą sama nie użyłaby żeńskie końcówki). 

Jedna kobieta i dziesięciu mężczyzn. Wyglądało to bardzo źle i mam nadzieję, że w następnych odcinkach wśród gości proporcje płci się zmienią, bo oczywiście nie wynikają one z braku ekspertek.
Poza właściwie całkowitym brakiem kobiet w programie nie do końca przekonuje mnie idea pojedynku. Miałam też wrażenie, że ciekawe i pogłębione komentarze gości są ucinane na rzecz tych bardziej efektownych (czy też efekciarskich). Naprawdę chciałabym wiedzieć więcej o tym, co myśli na temat twórców Jakub Majmurek, któremu nie pozwolono dokończyć ani jednej wypowiedzi.

Pierwszy odcinek można zobaczyć na VOD pod linkiem >>


Kolejny odcinek zostanie wyemitowany w TVP Kultura 13 września o godz. 23:05. Bohaterami będą wówczas Tadeusz Dołęga-Mostowicz i Witold Gombrowicz.

W kolejnych odcinkach również będzie „po męsku”. Bohater(k)ami „Pojedynków stulecia” będą: Marek Hłasko i Leopold Tyrmand, Karol Wojtyła i Leszek Kołakowski, Władysław Reymont i Antoni Słonimski, Władysław Broniewski i Julian Tuwim, Tadeusz Konwicki i Jarosław Iwaszkiewicz, Gustaw Herling–Grudziński i Leon Kruczkowski, Marek Nowakowski i Roman Bratny, Melchior Wańkowicz i Miron Białoszewski, Zbigniew Herbert i Czesław Miłosz, Agnieszka Osiecka i Jacek Kaczmarski, Krzysztof Kamil Baczyński i Zuzanna Ginczanka, Tadeusz Borowski i Zofia Kossak–Szczucka, Stefan Kisielewski i Ryszard Kapuściński, Aleksander Wat i Stanisław Cat–Mackiewicz, Maria Janion i Jarosław Marek Rymkiewicz. 

Podsumowując, jest Karol Wojtyła, ale nie ma Wisławy Szymborskiej. Brawo TVP Kultura!


września 06, 2018

Booknet: Literacki przegląd tygodnia (67)

Booknet: Literacki przegląd tygodnia (67)


O ekranizacjach, poezji, tłumaczeniach, kampaniach reklamowych, męskości w krajach arabskich, komiksach i nie tylko.

1. Wytłumaczenia. „Nie ma idealnych przekładów” – wywiad z Clare Cavanagh
Clare Cavanagh, wybitna tłumaczka z języka polskiego na język angielski, opowiada o współpracy ze Stanisławem Barańczakiem, tłumaczeniu Wisławy Szymborskiej i Mirona Białoszewskiego, przekładzie jako niekończącym się procesie, a także o tym, jak wysoko ceniona jest polska poezja w Stanach Zjednoczonych.

2. Katarzyna Bonda jedną z twarzy nowej kampanii reklamowej Max Factor
Polska autorka kryminałów, Katarzyna Bonda, została wybrana przez koncern Max Factor do grona kobiet z całego świata, które biorą udział w kampanii reklamowej jako twarze nowego podkładu do makijażu Radian Lift.

3. Shereen El Feki: Facet robi pranie, gdy nikt nie widzi. Kryzys męskości dotyka też kraje arabskie
- Trudno sprostać wyznacznikom tego, co znaczy być mężczyzną. Wiele osób, obu płci, mówi o kryzysie męskości. Kraje arabskie nie są wyjątkiem - mówi Shereen El Feki

4. Joanna Lech: To moja książka i moje ciało. Obu się nie wstydzę. Obwisłe cycki wrzuciłam do sieci tylko raz
Miłość to nie są "na górze róże, na dole fiołki" i nie ma tam żadnych aniołków. Rozmowa z Joanną Lech, poetką i redaktorką antologii "Znów pragnę ciemnej miłości"

5. "W pewnym momencie nie liczyła się kasa, tylko poczucie władzy". Rozmowa wokół pierwszego komiksu o polskiej mafii
- Z dzisiejszej perspektywy to, jak się ubierali polscy gangsterzy lat 90. jest żenujące, ale pomagało w rysowaniu. Chcieliśmy pokazać ich w ludzki sposób, bez wybielania czy gloryfikowania - mówią autorzy nowego komiksu.

6. Netflix zawarł wieloletnią umowę z Harlanem Cobenem. W planach aż 14 ekranizacji!
Platforma Netflix zawarła wieloletnią, wyłączną umowę z autorem międzynarodowych bestsellerów Harlanem Cobenem. W ramach współpracy zrealizowanych zostanie aż 14 ekranizacji, zarówno w formie filmów, jak i seriali.

7. Przyszłość książki? Małe księgarnie i mnóstwo papieru
Rozmowa z Brianem Murrayem, szefem międzynarodowego wydawnictwa HarperCollins, który ogłasza powrót tradycyjnego rynku

8. Alternatywny Nobel: znamy czwórkę nominowanych. Nie ma Tokarczuk, jest Murakami i...
Akademia przyznająca alternatywną Literacką Nagrodę Nobla, nazwaną po prostu Nową Nagrodą Literacką, ujawniła nazwiska czworga nominowanych do nagrody pisarzy. Wybrali ich czytelnicy z całego świata. Laureata poznamy 12 października.

9. Nowe wyniki badań wśród nastolatków: media społecznościowe i smsy praktycznie wyparły codzienną lekturę książek
Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne opublikowało wyniki badań, które prawdopodobnie nikogo nie zaskoczą, ale potwierdzają niepokojącą tendencję zauważalną wśród nastolatków: media społecznościowe i wiadomości tekstowe praktycznie wyparły codzienną lekturę książek i czasopism.

10. „Księgarnia z marzeniami” – zwiastun

11. Zwiastun ekranizacji powieści Jakuba Żulczyka "Ślepnąc od świateł"

*****************
Przez cały tydzień śledzę około literackie wydarzenia. Przeglądam prasę i internet. Wyszukuję ciekawe informacje, inspirujące filmiki i ważne rozmowy. Część na bieżąco publikuję je na facebookowym fanpage’u. W piątek, zebrane i uzupełnione o dodatkowe materiały, lądują w postaci „Booknetu” na blogu.

Chcesz być na bieżąco? Polub bloga na Facebooku!

Zdjęcie: Unsplash

sierpnia 31, 2018

Booknet: Literacki przegląd tygodnia (66)

Booknet: Literacki przegląd tygodnia (66)

O odbiorze literatury pisanej przez kobiety, autorze najbardziej antydepresyjnej książki świata, historiach ludzi z północy, lekturach Ameryki i innych ciekawych rzeczach…

1. Bebechy. Kobiecość, konfesyjność i zła literatura
Dominika Dymińska wydała niedawno trzecią książkę, dzięki czemu daje się już zauważyć pewien zwyczaj, który utarł się wśród recenzentów autorki – mianowicie rytualne demonstrowanie, jak złe i szkodliwe dla polskiej prozy i poezji są jej teksty. Pozdrowienia ze świata, podobnie jak wcześniej Danke, to, zgodnie z tą recepcją, zła książka. „Niedojrzałość”; „szczeniacki bełkot”; „forma ledwo przetworzona”; „niespełna 200 stron nieznośnie irytującej, do bólu przezroczystej narracji” – po prostu zła literatura. A przecież wszyscy chcielibyśmy, żeby literatura była dobra?

2. Kaczorowski: Ota Pavel, autor najbardziej antydepresyjnej książki świata
Rozmowa z Aleksandrem Kaczorowskim, autorem książki "Ota Pavel. Pod powierzchnią"

3. Czarne grzbiety
Michał Sowiński o nominowanych do Nagrody Literackiej Gdynia. Finałowa piątka różni się od siebie tak bardzo, jak to tylko możliwe. I to zarówno pod kątem stylistycznym czy formalnym, jak i ze względu na rodzaj opowieści o świecie, które nam serwuje.
Czytaj >> 

4. Historie ludzi z północy, czyli Ilona Wiśniewska w Radiu Książki
Wiśniewska opowiada Michałowi Nogasiowi, dlaczego fascynuje ją północ, te wszystkie miejsca, gdzie światło słoneczne nie dociera zbyt często, gdzie morze zamarza na wiele miesięcy.

5. Wyprodukowano gin inspirowany „Davidem Copperfieldem” Charlesa Dickensa
Nowo powstała angielska destylarnia The Surrey Copper jako swój pierwszy produkt wypuściła Copperfield London Dry Gin. Jak sama nazwa wskazuje, trunek nawiązuje do powieści „David Copperfield” Charlesa Dickensa. Literackie inspiracje widać chociażby w projekcie butelki i etykiety.

6. "Nie podzielam poglądu, że świat zarządzany przez kobiety byłby lepszy. Wystarczy spojrzeć na współpracowniczki Trumpa"
"Młode muzułmańskie kobiety znacznie częściej niż ich bracia próbują się odnaleźć w świecie, który je otacza, chcą się stać jego częścią, zaakceptować jego zasady". Rozmowa z pisarzem Stefanem Hertmansem

7. Opium wypalonych
Ma 31 lat, rocznie wydaje średnio sześć powieści, które od razu podbijają listy bestsellerów. Czy Remigiusz Mróz wie o Polakach coś, czego nie wiedzą socjologowie i psychoterapeuci?

8. Co i po co czyta Ameryka? Nowa lista "stu ulubionych powieści Amerykanów"
Nowa lista "stu ulubionych powieści Amerykanów" to dowód na to, że ponad dobrą literaturę przedkładamy dobrze opowiedzianą historię. Oraz że istnieje stały, potężny głód wielkich narracji.

9. Nike 2018 - nominowani. Renata Lis o "Lesbos": Ta książka to miłość, literatura i różnorodność życia
Jak zachęciłaby do sięgnięcia po swoją książkę? Na co zamierza wydać ewentualną nagrodę? Dwudziestka autorów nominowanych do Nike odpowiada na pytania kwestionariusza "Wyborczej". Dziś - Renata Lis.

10. Praca marzeń? Posada księgarza w luksusowym kurorcie na Malediwach czeka na szczęściarza
Uwielbiasz książki i marzysz o zamieszkaniu na malowniczej wyspie? Ta oferta jest dla ciebie. Firma Ultimate Library zajmująca się tworzeniem książkowych kolekcji dla hoteli i osób prywatnych szuka pracownika do prowadzenia księgarni w luksusowym kurorcie Soneva Fushi na Malediwach.

*****************
Przez cały tydzień śledzę około literackie wydarzenia. Przeglądam prasę i internet. Wyszukuję ciekawe informacje, inspirujące filmiki i ważne rozmowy. Część na bieżąco publikuję je na facebookowym fanpage’u. W piątek, zebrane i uzupełnione o dodatkowe materiały, lądują w postaci „Booknetu” na blogu.

Chcesz być na bieżąco? Polub bloga na Facebooku!

Zdjęcie: Unsplash

sierpnia 30, 2018

FRAGMENT KSIĄŻKI: "Manhattan Beach" Jennifer Egan

FRAGMENT KSIĄŻKI: "Manhattan Beach" Jennifer Egan


Premiera książki: 17.09.2018r

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Zanim Anna zdała sobie sprawę, że ojciec się denerwuje, zdą- żyli dojechać do domu pana Stylesa. Jej uwagę pochłaniała, po pierwsze, sama podróż, żeglowanie po Ocean Parkway, jak- by zmierzali na Coney Island, choć od Bożego Narodzenia minęły już cztery dni i na plaży było nieznośnie zimno. Po drugie, pochłaniał ją sam dom: trzypiętrowy pałac ze złotej cegły, z oknami ze wszystkich stron, głośne łopotanie markiz w zielono-żółte pasy. Był to ostatni dom przy ulicy kończącej się ślepo nad brzegiem morza.
Ojciec z wprawą zaparkował duesenberga model j przy krawężniku i wyłączył silnik.
– Skarbie – powiedział – nie gap się na dom pana Stylesa.
– Oczywiście, że nie będę się gapiła na jego dom.
– Właśnie to robisz.
– Nie – odparła. – Ja tylko na niego patrzę.
– Czyli się gapisz – stwierdził. – Właśnie to nazywają gapieniem się.
– Wcale nie.
Odwrócił się do niej gwałtownie.
– Nie gap się.
Właśnie wtedy to zauważyła. Usłyszała, jak ojciec głoś- no przełyka ślinę, i poczuła w żołądku świergot niepokoju. Nie przywykła do widoku zdenerwowanego ojca. Rozkoja- rzonego – a i owszem. Zatroskanego – tym bardziej.
– Dlaczego pan Styles nie lubi, kiedy ktoś się gapi? – spytała.
– Nikt tego nie lubi.
– Nigdy wcześniej mi o tym nie mówiłeś.
– Chciałabyś wrócić do domu?
– Nie, dziękuję.
– Mogę cię odwieźć.
– Jeśli zacznę się gapić?
– Jeśli przyprawisz mnie o ból głowy, który właśnie za- czyna mi dokuczać.
– Jeśli odwieziesz mnie do domu – powiedziała Anna – okropnie się spóźnisz.
Myślała, że ją uderzy. Raz to zrobił – gdy puściła wiązan- kę przekleństw zasłyszanych w dokach, jego dłoń odnalazła jej twarz niepostrzeżenie niczym bat. Widmo tego policzka nadal prześladowało Annę, przynosząc dziwny skutek w po- staci jeszcze większej zuchwałości na znak sprzeciwu.
Ojciec potarł ręką czoło, a następnie znów spojrzał na cór- kę. Jego zdenerwowanie minęło. Wyleczyła go.
– Anno – zwrócił się do córki – wiesz, czego teraz od cie- bie oczekuję.
– Oczywiście.
– Kiedy będę rozmawiał z panem Stylesem, bądź czaru- jąca dla jego dzieci.
– Wiedziałam, tato.
– Jasne, że wiedziałaś.
Wysiadła z duesenberga, otwierając szeroko załzawione od słońca oczy. Samochód należał do nich, dopóki nie na- stąpił krach na giełdzie. Teraz był własnością związku, który wypożyczał go jej ojcu, gdy ten załatwiał związkowe sprawy. Anna lubiła towarzyszyć tacie w dni wolne od szkoły – jeź- dzili na tory wyścigowe, na śniadania komunijne i kościelne imprezy, do biurowców, w których windy unosiły ich na naj- wyższe piętra, czasami nawet do jakiejś restauracji. Ale jesz- cze nigdy nie byli w takim domu jak ten.
Drzwi otworzyła pani Styles. Miała wyregulowane brwi gwiazdy filmowej i szerokie usta umalowane lśniącą, czer- woną szminką. Ewidentna uroda gospodyni rozbroiła Annę, przyzwyczajoną do uznawania swojej matki za ładniejszą od wszystkich spotykanych kobiet.
– Miałam nadzieję, że poznam panią Kerrigan – powie- działa pani Styles chropawym głosem, ujmując rękę ojca Anny w obie dłonie. Odpowiedział jej, że rano rozchorowała się jego młodsza córka i żona została w domu, żeby się nią opiekować.
Nigdzie nie było widać pana Stylesa.
Anna uprzejmie, ale (miała nadzieję) bez widocznego onie- śmielenia, przyjęła szklankę lemoniady ze srebrnej tacy przy- niesionej przez czarną służącą w błękitnym uniformie. W wy- polerowanej na wysoki połysk drewnianej podłodze w holu zauważyła odbicie swojej czerwonej sukienki uszytej przez matkę. Za oknami sąsiadującego z holem salonu morze po- łyskiwało w słabym zimowym słońcu.
Córka pana Stylesa, Tabatha, miała zaledwie osiem lat – o trzy mniej niż Anna. Mimo to Anna pozwoliła młodszej dziewczynce zaprowadzić się za rękę do znajdującego się piętro niżej „pokoju dziecięcego” przeznaczonego wyłącznie do zabawy, wypełnionego porażającą rozmaitością zabawek. Szybki przegląd zaowocował odkryciem lalki Flossie Flirt, kilku olbrzymich misiów i konika na biegunach. W poko- ju dziecięcym była także „niania” – piegowata, zachrypnięta kobieta w wełnianej, powściągającej masywny biust sukien- ce napiętej jak przeładowany regał. Widząc jej szeroką twarz i wesoło rozbiegane oczy, Anna domyśliła się, że niania jest Irlandką, i poczuła strach, że kobieta ją przejrzy. Postanowi- ła zachować dystans.
Dwaj mali chłopcy – bliźniacy albo przynajmniej uderza- jąco do siebie podobni – biedzili się nad torem kolejki elek- trycznej. Częściowo po to, by uniknąć niani, która odrzuci- ła prośby podopiecznych o pomoc, Anna przykucnęła obok niepołączonych jeszcze elementów i zaoferowała swoje usługi. Pod opuszkami czuła logikę mechanizmu. Przychodziło jej to tak naturalnie, że mogła jedynie wysnuć wniosek, iż inni lu- dzie po prostu za słabo się starają. Zawsze patrzyli, a podczas składania czegoś z części patrzenie było równie bezużyteczne jak studiowanie obrazu dotykiem. Anna przymocowała ele- ment, który sprawiał chłopcom kłopot, i z otwartego niedawno pudła wyjęła kolejne. Był to pociąg firmy Lionel, jakość toru wyczuwało się w stanowczości, z jaką łączyły się poszczegól- ne elementy. Składając je w całość, Anna spoglądała co jakiś czas na lalkę Flossie Flirt wepchniętą na koniec półki. Dwa lata temu tak strasznie takiej pragnęła, że najwyraźniej pozo- stały w niej resztki tamtej desperacji. Dziwnie i nieprzyjemnie było odkryć to dawne pragnienie właśnie teraz, w tym miejscu. Tabatha kołysała swoją nową bożonarodzeniową lalkę, Shirley Temple w futrze z lisów. Jak urzeczona patrzyła na
Annę, która budowała tor kolejowy dla jej braci.
– Gdzie mieszkasz? – spytała.
– Niedaleko.
– Przy plaży?
– Blisko plaży.
– Mogę do ciebie przyjść?
– Oczywiście – odpowiedziała Anna, łącząc części rów- nie szybko, jak chłopcy je podawali. Ósemka była już pra- wie gotowa.
– Masz braci? – spytała Tabatha.
– Mam siostrę – odparła Anna. – Ma osiem lat, tak jak ty, ale jest podła. Dlatego że jest bardzo ładna.
Tabatha wyglądała na zaniepokojoną.
– Jak bardzo?
– Niesamowicie ładna – mruknęła ponuro Anna, a na- stępnie dodała: – Wygląda jak nasza matka, która tańczy-  ła w Follies. – Po  chwili uświadomiła sobie błąd związany  z tą przechwałką. „Nigdy nie podawaj faktów, chyba że nie masz innego wyjścia”. Głos ojca w jej uszach.
Ta sama czarna służąca co wcześniej podała lunch na sto- le w pokoju zabaw. Siedzieli na małych krzesłach jak dorośli, rozłożywszy na kolanach materiałowe serwetki. Anna spoj- rzała kilka razy na lalkę Flossie Flirt. Szukała pretekstu, by ją potrzymać, a jednocześnie nie zdradzić, że jest nią zainte- resowana. Wystarczyłoby, gdyby mogła ją po prostu poczuć w ramionach.
Po lunchu, w nagrodę za dobre sprawowanie, niania po- zwoliła dzieciom włożyć płaszcze i czapki, wybiec tylnymi drzwiami i popędzić ścieżką, która wiodła za domem pana Stylesa, ku prywatnej plaży. Długi łuk przyprószonego śnie- giem piasku chylił się ku morzu. Anna bywała zimą w dokach, wiele razy, ale nigdy nie była na plaży. Maleńkie fale wznosiły się pod skorupką lodu, która pękała pod jej stopami. Mewy krzyczały i nurkowały w porywistym wietrze; miały śnież- nobiałe brzuchy. Bliźniacy zabrali ze sobą pistolety lasero- we w stylu Bucka Rogersa, lecz wiatr zmienił ich strzelaninę i przedśmiertne drgawki w pantomimę.
Anna wpatrywała się w morze. Stojąc nad jego brze- giem, czuła coś dziwnego: elektryzującą mieszaninę fascynacji i strachu. Co by się ukazało, gdyby cała ta woda nagle znik- nęła? Krajobraz zgubionych przedmiotów: zatopione statki, ukryty skarb, złoto, drogie kamienie i bransoletka z zawiesz- kami, która zsunęła jej się z nadgarstka i wpadła do kana-  łu burzowego. Zwłoki, dodawał zawsze ojciec ze śmiechem. Według niego ocean był pustkowiem.
Anna spojrzała na Tabby (bo tak ją nazywano), która drża- ła z zimna, stojąc obok niej, i zapragnęła jej powiedzieć, co czuje. Często łatwiej mówi się różne rzeczy obcym. Zamiast tego powtórzyła jednak zdanie, które zawsze wypowiadał jej ojciec, patrząc na pusty horyzont:
– Jak okiem sięgnąć ani jednego statku.
Chłopcy ciągnęli pistolety po piasku, kierując się w stro- nę fal uderzających o brzeg, a za nimi szła zasapana niania.
– Phillipie, Johnie-Martinie, nie wolno się zbliżać do wody – wychrypiała zdumiewająco donośnym głosem. – Czy wyrażam się jasno? – Rzuciła surowe spojrzenie Annie, któ- ra ich tam zaprowadziła, po czym zagoniła bliźniaków do domu.
– Masz coraz bardziej mokre buty – powiedziała Tabby, szczękając zębami.
– Zdejmiemy je? – spytała Anna. – Żeby poczuć zimno?
– Ale ja nie chcę czuć zimna!
– A ja chcę.
Tabby patrzyła, jak Anna odpina sprzączki czarnych la- kierków, którymi dzieliła się z Zarą Klein z dołu. Anna zsu- nęła wełniane pończochy i włożyła białe, kościste, długie jak na jej wiek stopy do lodowatej wody. Każda z nich przekazała sercu rozdzierające doznanie, składające się po części z pło- mienia bólu, który okazał się niespodziewanie przyjemny.
– I jak? – pisnęła Tabby.
– Zimno – powiedziała Anna. – Okropnie, okropnie zim- no. – Musiała zebrać wszystkie siły, żeby się nie wzdrygnąć, a ten opór tylko spotęgował dziwną ekscytację. Spojrzała    w stronę domu i daleko od piasku zobaczyła dwóch męż- czyzn w ciemnych płaszczach idących utwardzoną ścieżką. Przytrzymywali kapelusze na wietrze i wyglądali jak aktorzy w niemym filmie.
– To nasi tatusiowie?
– Tata lubi rozmawiać o interesach poza domem – powie- działa Tabby. – Z dala od wścibskich uszu.
Anna poczuła dobrotliwe współczucie dla małej Tabathy, wykluczonej z interesów ojca, podczas gdy Annie wolno było się przysłuchiwać, gdy tylko miała ochotę. To, co słyszała, było niezbyt interesujące. Praca jej ojca polegała na przekazy- waniu pozdrowień i życzeń między ludźmi ze związku a ich przyjaciółmi. W skład tych pozdrowień wchodziły koperty, czasami jakaś paczka, którą jej ojciec dostarczał albo odbie- rał jak gdyby nigdy nic – umknęłoby to każdemu, kto nie zwracał na takie rzeczy uwagi. Przez te wszystkie lata często mówił do Anny, nie wiedząc, że mówi, a ona słuchała, nie wiedząc, co słyszy.
Zaskoczył ją znajomy, ożywiony ton ojca rozmawiającego z panem Stylesem. Najwyraźniej byli przyjaciółmi. Pomimo tego wszystkiego.
Mężczyźni zmienili kurs i ruszyli po piasku w stronę Anny i Tabby. Anna pospiesznie wyszła z wody, ale buty zostawi- ła zbyt daleko, by na czas włożyć je z powrotem. Pan Styles był barczystym, imponującym mężczyzną z czarnymi, po- ciągniętymi brylantyną włosami, które wymykały się spod ronda kapelusza.
– To pana córka? – spytał. – Wytrzymuje arktyczne tem- peratury i to nawet bez pończoch?
Anna wyczuła niezadowolenie ojca.
– Na to wygląda – powiedział. – Anno, przywitaj się z pa- nem Stylesem.
– Bardzo mi miło pana poznać. – Mocno ścisnęła męż- czyźnie dłoń, tak jak ją nauczył ojciec. Pamiętała o tym, żeby się na niego nie gapić, a jedynie spoglądać, zadzierając głowę. Pan Styles wydawał się młodszy od jej ojca, nie miał na twarzy cieni ani zmarszczek. Dostrzegła jego czujność, skwierczące napięcie, które przenikało nawet przez wydymający się na wie- trze płaszcz. Sprawiał wrażenie kogoś, kto tylko czeka, aż coś go zmusi do reakcji albo rozbawi. Teraz tym czymś była Anna.
Pan Styles przykucnął obok niej na piasku i spojrzał jej prosto w oczy.
– Dlaczego zdjęłaś buty? – spytał. – Nie czujesz zimna czy się popisujesz?
Nie miała gotowej  odpowiedzi. Nie  chodziło  o  żadną z tych rzeczy, był to raczej impuls nakazujący jej podtrzymywać fascynację i niepewność Tabby. Nawet tego nie potrafiła jednak wyartykułować.
– Po co miałabym się popisywać? – odparła. – Mam pra- wie dwanaście lat.
– Więc jakie to uczucie?
Mimo wiatru wyczuła w jego oddechu miętę i alkohol. Nagle uświadomiła sobie, że ojciec nie słyszy ich rozmowy.
– Boli tylko na początku – powiedziała. – Po chwili nic się nie czuje.
Pan Styles uśmiechnął się, jakby jej odpowiedź była piłką, której złapanie sprawiło mu wyraźną przyjemność.
– Słowa, według których warto żyć – odrzekł, po czym wstał, znów prezentując swą olbrzymią sylwetkę. – Silna    z niej dziewczyna – zwrócił się do ojca Anny.
– Na to wygląda. – Ojciec unikał jej wzroku.
Pan Styles strzepnął piasek ze spodni i odwrócił się, jak- by zamierzał odejść. Wyczerpał możliwości, jakie oferowała ta chwila, i już szukał następnej.
– Są silniejsze od nas – powiedział do ojca Anny. – Mamy szczęście, że o tym nie wiedzą.
Myślała, że się odwróci, żeby na nią spojrzeć, ale widocz- nie zapomniał.
Dexter Styles czuł piasek wdzierający się do jego oksfor- dów, gdy mozolnie wracał na ścieżkę. Tak jak się spodzie- wał, uśpiona twardość, którą wyczuwał w Edzie Kerriganie, wspaniale rozkwitła w jego ciemnookiej córce. Dowód na to, w co zawsze wierzył: mężczyzn zdradzają ich dzieci. To dlatego Dexter rzadko robił z kimś interesy, zanim poznał jego rodzinę. Żałował, że jego Tabby także nie zdjęła butów. Kerrigan jeździł modelem j duesenberga z dwudziestego ósmego roku w kolorze Niagara blue, co świadczyło zarówno o dobrym guście, jak i o świetlanych perspektywach przed krachem. Miał znakomitego krawca. Było w nim jednak coś mrocznego, niepasującego do tych ubrań, samochodu, a nawet do szczerej, potoczystej mowy. Jakiś cień, jakiś smutek. Choć z drugiej strony kto ich nie miał? Albo i kilku?
Nim dotarli do ścieżki, Dexter postanowił zatrudnić Ker- rigana, pod warunkiem że uda im się uzgodnić korzystne warunki.
– Ma pan czas, żeby pojechać na spotkanie z moim sta- rym przyjacielem? – spytał.
– Oczywiście – powiedział Kerrigan.
– Żona na pana nie czeka?
– Dopiero w porze kolacji.
– A córka? Będzie się niepokoiła? Kerrigan się roześmiał.
– Anna? Jej główne zajęcie to niepokojenie mnie.
Anna myślała, że ojciec lada chwila ją zawoła i będzie musiała zejść z plaży, ale ostatecznie przyszła po nie niania i psiocząc z oburzeniem, kazała im wracać do ciepłego domu. Światło się zmieniło, pokój zabaw wydawał się teraz ciężki i mroczny. Ogrzewał go osobny piecyk na drewno. Jedli ciastka z orze- chami włoskimi i patrzyli, jak kolejka elektryczna pędzi po zbudowanym przez Annę torze w kształcie ósemki, a z minia- turowego komina bucha prawdziwa para. Dziewczyna nigdy nie widziała takiej zabawki, nie wyobrażała sobie, ile to mogło kosztować. Miała już dość tej przygody. Trwała o wiele dłużej niż ich zwykłe wizyty towarzyskie i odgrywanie roli przed resz- tą dzieci zdążyło wyczerpać Annę. Miała wrażenie, że upłynęły całe godziny, odkąd widziała ojca. W końcu chłopcy zostawili jeżdżącą kolejkę i poszli przeglądać książki z obrazkami. Nia- nia zasnęła w fotelu na biegunach. Tabby leżała na plecionym dywanie, kierując swój nowy kalejdoskop w stronę lampy.
– Mogę potrzymać twoją Flossie Flirt? – spytała Anna jak gdyby nigdy nic.
Tabby mruknęła przyzwalająco i Anna ostrożnie zdjęła lalkę z półki. Flossie Flirts występowały w czterech rozmia- rach, ta była prawie najmniejsza – nie noworodek, lecz trochę większe niemowlę o zdumionych błękitnych oczach. Anna przewróciła lalkę na bok. I rzeczywiście, tak jak obiecywa- ły reklamy w gazetach, błękitne tęczówki przesunęły się ku kącikom, jakby lalka nie chciała spuścić Anny z oczu. Anna poczuła przypływ czystej radości i o mało się nie roześmiała. Usta lalki były ściągnięte w idealne „O”. Pod górną wargą zauważyła dwa namalowane białe ząbki.
Tabby zerwała się na równe nogi, jakby zwabiła ją woń zachwytu Anny.
– Możesz ją sobie wziąć – zawołała. – Już się nią nie bawię. Anna chłonęła moc tej propozycji. W Boże Narodzenie dwa lata temu, gdy tak bardzo pragnęła mieć Flossie Flirt, nie odważyła się o nią poprosić – statki przestały przypływać i nie mieli pieniędzy. Przemożne fizyczne pragnienie posia- dania tej lalki, które wtedy czuła, przedarło się teraz przez nią i osłabiło głęboko zakorzenioną świadomość, że oczywi-
ście musi odmówić.
– Nie, dziękuję – powiedziała w końcu. – W domu mam większą. Chciałam tylko sprawdzić, jaka jest ta mała. – Nad- ludzkim wysiłkiem zmusiła się do odłożenia Flossie Flirt na półkę, lecz nadal trzymała ją za gumową nóżkę, dopóki nie po- czuła na sobie wzroku niani. Odwróciła się, udając obojętność.

Za późno. Niania zobaczyła – i już wiedziała. Gdy Tabby wyszła z pokoju, zawołana przez matkę, niania wzięła Flos- sie Flirt i niemal rzuciła ją Annie.
– Weź ją, kochanie – szepnęła z przejęciem. – Dla niej to bez znaczenia. Ma więcej zabawek, niż jej potrzeba. Jak oni wszyscy.
Anna się zawahała, już prawie wierząc, że istnieje spo- sób, by niepostrzeżenie zabrać lalkę do domu. Na samą myśl o reakcji ojca utwierdziła się jednak w przekonaniu, że to niemożliwe.
– Nie, dziękuję – odrzekła chłodno. – Zresztą jestem za duża na lalki.
Nie oglądając się za siebie, wyszła z pokoju zabaw. Ale współczucie niani ją osłabiło i gdy wspinała się po schodach, drżały jej kolana.
Gdy zobaczyła ojca czekającego w holu, z trudem po- wstrzymała się od tego, by jak dawniej podbiec i objąć go za nogi. Miał na sobie płaszcz. Pani Styles przyszła się pożegnać.
– Następnym razem musisz przyprowadzić siostrę – po- wiedziała do Anny, całując ją w policzek i muskając piżmo- wym zapachem perfum. Anna obiecała, że przyprowadzi. Na zewnątrz model j pobłyskiwał słabo w słońcu późnego po- południa. Kiedy należał do nich, lśnił bardziej. Chłopcy ze związku rzadziej go polerowali.
Gdy wracali od pana Stylesa, Anna szukała odpowiedniej błyskotliwej uwagi, żeby rozbroić ojca – takiej, jakie rzucała bez zastanowienia, kiedy była młodsza, a jego zdumiony śmiech jako pierwszy uświadamiał jej, że jest zabawna. Ostatnio czę- sto przyłapywała się na tym, że próbuje odtworzyć jakiś wcześ- niejszy stan, jakby utraciła pewną świeżość lub niewinność.
– Zdaje się, że pan Styles nie inwestował w akcje – po- wiedziała wreszcie.
Zaśmiał się i ją przytulił.
– Pan Styles nie potrzebuje akcji. Ma nocne kluby. I inne rzeczy.
– Jest w związku?
– O, nie. Nie ma ze związkiem nic wspólnego.
To ją zaskoczyło. Z grubsza biorąc, związkowcy nosili ka- pelusze, a dokerzy czapki. Niektórzy, na przykład jej ojciec, mogli nosić jedne i drugie, w zależności od dnia. Anna nie wy- obrażała sobie ojca z dokerskim hakiem, gdy był ładnie ubra- ny, na przykład teraz. Jej matka zachowała egzotyczne pióra z występów i ozdabiała nimi jego kapelusze. Przerabiała gar- nitury, by nie wychodziły z mody i pasowały do jego żylastej sylwetki – schudł, odkąd przestały przypływać statki, i rzadziej ćwiczył.
Ojciec prowadził jedną ręką, z papierosem wetkniętym między dwa palce spoczywające na kierownicy, a drugą obej- mował Annę. Przytuliła się do niego. W końcu zawsze byli tylko we dwoje, w ruchu; Anna unosiła się na fali sennego zadowolenia. Oprócz papierosowego dymu wyczuła w samo- chodzie coś nowego, jakiś ilasty, znajomy zapach, którego nie mogła do końca skojarzyć.
– Dlaczego zdjęłaś buty, skarbie? – spytał tak, jak wie- działa, że spyta.
– Żeby poczuć wodę.
– Tak robią tylko małe dziewczynki.
– Tabatha ma osiem lat, a nie zrobiła.
– Ma więcej rozumu.
– Panu Stylesowi się podobało.
– Nie masz pojęcia, co myśli pan Styles.
– Mam. Rozmawiał ze mną, kiedy nie słyszałeś.
– Zauważyłem – powiedział, zerkając na nią. – Co mówił? Jej umysł wrócił do piasku, zimna, bólu stóp i kucającego obok, zaciekawionego mężczyzny – to wszystko połączyło
się z jej tęsknotą za Flossie Flirt.
– Powiedział, że jestem silna – odrzekła, czując, jak gula w gardle zniekształca jej głos. Rozmazał jej się obraz przed oczami.
– Bo jesteś, skarbie – powiedział, całując ją w czoło. – Każdy to widzi.
Na światłach wytrząsnął następnego papierosa z paczki raleighów. Anna zajrzała do środka, ale kupon zabrała już wcześniej. Żałowała, że ojciec nie pali więcej. Zebrała siedem- dziesiąt osiem kuponów, lecz kuszące przedmioty w katalogu zaczynały się dopiero od stu dwudziestu pięciu. Za osiemset można było zdobyć srebrną zastawę dla sześciu osób w spe- cjalnej skrzyneczce, a za siedemset automatyczny toster. Te liczby wydawały się jednak nieosiągalne. Katalog B&W Pre- miums zawierał niewiele zabawek: jedynie pluszową pandę Frank Buck albo lalkę Betsy Wetsy z kompletną wyprawką za dwieście pięćdziesiąt, lecz te przedmioty jej nie intereso- wały. Marzyła o tarczy do gry w rzutki „dla starszych dzie- ci i dorosłych”, ale nie wyobrażała sobie rzucania ostrymi strzałkami w ich małym mieszkaniu. Co by było, gdyby któ- raś trafiła w Lydię?
Nad obozowiskami w Prospect Parku unosił się dym. Byli już prawie w domu.
– Byłbym zapomniał – powiedział ojciec. – Spójrz, co tu mam. – Wyjął zza poły płaszcza papierową torbę i podał ją Annie. W środku czerwieniły się pomidory. To właśnie ich świeży, ziemisty zapach wcześniej wyczuła.
– Jak to? – zdziwiła się. – Zimą?
– Pan Styles ma przyjaciela, który uprawia je w domku ze szkła. Pokazał mi ten domek. Zrobimy mamie niespo- dziankę, dobrze?
– Pojechaliście gdzieś? Kiedy ja byłam w domu pana Style- sa? – Poczuła urazę zmieszaną ze zdumieniem. Przez te wszystkie lata, kiedy towarzyszyła ojcu podczas załatwiania spraw, nigdy jej nigdzie nie zostawiał. Zawsze był w zasię- gu wzroku.
– Tylko na chwilę, skarbie. Nawet nie zdążyłaś za mną zatęsknić.
– Daleko?
– Niedaleko.
– Tęskniłam za tobą. – Wydało jej się teraz, że zauważyła jego zniknięcie, że czuła pustkę wywołaną jego nieobecnością.
– Bzdury – odrzekł, jeszcze raz ją całując. – W życiu się lepiej nie bawiłaś.
Copyright © 2016 Projekt: książki , Blogger