maja 10, 2019

Booknet (101): Okołoliterackie materiały tygodnia - do posłuchania i poczytania

Booknet (101): Okołoliterackie materiały tygodnia - do posłuchania i poczytania



Do posłuchania:

Jak wyglądało codzienne życie rodziny Konwickich? Maria Konwicka w Radiu Książki

- Od końca lat 70. do roku 2010 mieszkałam i pracowałam w Stanach Zjednoczonych, w ogóle nie myślałam wtedy o napisaniu wspomnień poświęconych mojej rodzinie. Po powrocie opiekowałam się tatą, który całkowicie mnie zdominował swoją energią. Dlatego taka myśl też nie przyszła mi do głowy - wyjaśnia w rozmowie z Michałem Nogasiem Maria Konwicka, córka Tadeusza i Danuty, znakomitej graficzki, ilustratorki, siostry Jana Lenicy.

Dlaczego niechętnie witamy uchodźców? Iza Klementowska w Radiu Książki

Co takiego się stało, że w ciągu kilku lat Polacy diametralnie zmienili swój stosunek do uchodźców? Dlaczego niegdyś tak chętnie pomagaliśmy prześladowanym Czeczenom, a dziś ludzie, którzy wyglądają inaczej niż my, używają innego języka, wierzą w innego Boga, często spotykają się z niezrozumieniem, niechęcią i agresją - słowną lub fizyczną?


Do poczytania:

Jak zwierzę

Nie czytać tygodniami albo miesiącami, nie czytać z pełną świadomością nieczytania. Namawiam was, umiłowani logosferzanie, do okresowego uzwierzęcenia

„Cała prawda o Szekspirze” – film Kennetha Branagha opowiadający o ostatnich trzech latach życia Wielkiego Barda od piątku w kinach

3 maja na ekrany polskich kin wchodzi film „Cała prawda o Szekspirze” w reżyserii Kennetha Branagha. Jest to portret ostatnich trzech lat życia Williama Szekspira, kiedy to artysta opuścił Londyn, by wrócić na łono rodziny w Stratford nad rzeką Avon. Twórcy filmu przedstawiają wydarzenia z życia Wielkiego Barda, które są powszechnie znane, ale także – na podstawie pochodzącej z tamtego okresu twórczości Szekspira – próbują wypełnić luki w jego biografii.

Gdzie są te koty?

Znacie opowiadanie „Cat Person”, które ukazało się w grudniu 2017 roku w „New Yorkerze”? Na stronie magazynu zostało przeczytane ponad 2 miliony razy i wywołało burzliwą dyskusję. Teraz po polsku ukazuje się zbiór opowiadań jego autorki.

Brene Brown: Drugą stroną radości, zaangażowania, miłości etc. zawsze są porażki i wstyd

Brene Brown oscyluje wokoło stand-upu, kazania i naukowego wykładu. I za tę mieszankę kochają ją te miliony, które kliknęły "odtwórz" w okienku przeglądarki, by przypomnieć sobie, że warto być odważnym, co w języku dr Brown oznacza: podatnym na zranienia, otwartym na porażkę i wrażliwym.

Amerykańska pisarka Jesmyn Ward: Ludzie otwarcie przyznają, że nie wierzą w to, że istniało niewolnictwo

"Ten kraj nie byłby potęgą, gdyby najpierw nie zabito rdzennych mieszkańców, a następnie dekadami nie eksploatowano sprowadzanych tu nowych, czarnoskórych. To supermocarstwo zbudowane na krwi". Rozmowa z Jesmyn Ward, autorką "Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie".

Chłopczyk pożegnał się z własnym pokojem, psem, zabawkami. Rodzice zaraz znikną za zakrętem. Przez dziesięć lat nikt go nie przytuli


"Dziecko wie, że posłanie go do boarding school to wyróżnienie, ale też - że na wysokie czesne rodzice muszą ciężko pracować. Ma poczucie winy i czuje, że nie było wystarczająco dobre, żeby rodzice chcieli je zostawić przy sobie". Przeczytaj rozdział książki "Komu bije Big Ben" Mileny Rachid Chehab o tym, jak wychowuje się dzieci w elitarnych angielskich szkołach z internatem.

*****************
Chcesz być na bieżąco? Polub bloga na Facebooku!

Zdjęcie: Unsplash

maja 04, 2019

Książkowe nowości maja – TOP 6

Książkowe nowości maja – TOP 6
Fot. Unsplash

W maju jak zwykle urodzaj. Wśród wielu ciekawie zapowiadających się premier wybrałam dla siebie aż sześć. W tym roku to rekordowo dużo!

“Raban! O Kościele nie z tej ziemi”,  Mirosław Wlekły, Agora

Opis wydawcy:  Istnieje na świecie Kościół, który się Polakom w głowie nie mieści. Świątynie prowadzone przez kobiety na brazylijskiej prowincji, kardynał odprawiający mszę dla gejów i lesbijek w Londynie, wspólna wigilia dla chrześcijan i muzułmanów w Brukseli, żonaci księża w Czechach, kapłani mieszkający w slumsach Argentyny, zakonnik broniący współczesnych niewolników… oto Kościół tych, którzy biorą sobie do serca słynne wezwanie papieża Franciszka „Róbcie raban!”.
Na poszukiwanie niepokornych katolików, rycerzy Bergoglia, wyruszył Mirosław Wlekły, autor głośnej biografii „Tu byłem. Tony Halik” – przemierzył świat od Argentyny po Birmę, Brazylii po Liban, Dominikany po Anglię.  Ale „Raban!” to nie tylko awanturnicza opowieść o zmianie w Kościele i próbie powrotu do źródeł chrześcijaństwa. To także swoisty raport o stanie świata: od biedy po ekologię oraz o harcie ducha i miłości, które na „peryferiach świata” ważą więcej. I lektura, po której zadamy pytanie: czy kiedyś będziemy gotowi na raban w polskim Kościele? A nade wszystko to zbiór reportaży najwyższej próby jednego z najzdolniejszych polskich reporterów młodego pokolenia.

„27 śmierci Toby’ego Obeda”, Joanna Gierak-Onoszko, Dowody na Istnienie

Opis wydawcy: To też jest Kanada: siedem zapałek w słoiku, sny o czubkach drzew, powiewające na wietrze czerwone suknie, dzieci odbierane rodzicom o świcie. I ludzie, którzy nie mówią, że są absolwentami szkół z internatem. Mówią: jesteśmy ocaleńcami. Przetrwaliśmy.
– Zniszczono cały nasz naród. Nigdyśmy się nie podnieśli. W Europie ekscytujecie się modą na Kanadę, bo patrzycie na nią przez kolorowe skarpetki naszego nowoczesnego premiera. Ale prawda mniej się nadaje do lajkowania – powiedział autorce jeden z bohaterów tej książki.
Joanna Gierak-Onoszko spędziła w Kanadzie dwa lata, sprawdzając, co ukryto pod tamtejszą kulturową mozaiką. W swoim reportażu autorka kreśli obraz Kanady, który burzy nasze wyobrażenia o tym kraju.
Dlaczego Kanada ściąga dziś z pomników i banknotów swoich dawnych bohaterów? Jak to możliwe, że odbierano tam dzieci rodzicom? Czyja ręka temu błogosławiła?

„Tamara Łempicka. Sztuka i skandal”, Laura Claridge, Marginesy

Opis wydawcy: Jedna z najwyrazistszych malarek dwudziestego wieku. I zarazem jedna z najbardziej przemilczanych. Tamara Łempicka, płacąc ciałem za wolność swoją i męża, uciekła przed rewolucją październikową do Paryża. Tam zaczęła malować wyidealizowane portrety i akty o lekko kubistycznych formach i nasyconych barwach – dziś najbardziej znane w jej twórczości. Jednocześnie prowadziła bardzo aktywne życie towarzyskie, wdając się w liczne romanse zarówno z mężczyznami, jak i kobietami. Pod koniec lat trzydziestych znów uciekła, tym razem do Ameryki, gdzie olśniła bogaczy talentem i temperamentem. Krytycy z czasem jednak zaczęli zdecydowanie więcej uwagi poświęcać ekscesom jej prywatnego życia niż twórczości, a ona ­– pochłonięta tworzeniem własnej legendy – zrezygnowała z wystawiania swoich prac. Dopiero niedawno talent Łempickiej odkryto na nowo. Zaczęto wymieniać ją wśród wielkich twórców epoki, jej obrazy zawisły w domach Madonny, Barbry Streisand czy Jacka Nicholsona. 11 listopada 2018 na aukcji w Nowym Yorku La Musicienne, jej praca z 1929 roku, została najwyżej wylicytowanym obrazem polskiego artysty w historii.


„Nieobecność”, Kopsik Ewa, Piekorz Magdalena, Sonia Draga

Opis wydawcy: Opowieść o walce z chorobą, której przyglądała się cała Polska. Historia inspirowana przeżyciami reżyserki Magdaleny Piekorz. W życiu uzdolnionej baletnicy wszystko zaczyna się układać. Dostaje upragnioną rolę, spotyka mężczyznę, przy którym wreszcie czuje się szczęśliwa i kochana. Kres idylli przychodzi niespodziewanie. Ciężka choroba przekreśla wszystkie plany, odbiera sprawność i wymarzoną pracę. Kolejni lekarze bezradnie rozkładają ręce. Życie młodej kobiety zamienia się w piekło. W końcu słyszy diagnozę: borelioza. Do tragedii doprowadza ukąszenie kleszcza sprzed 10 lat. Rozpaczliwa walka o życie nie uznaje kompromisów i wystawia na próbę miłość. Nie jest jednak silniejsza od chęci powrotu na scenę.

„Niewidziana ręka”, Maciej Wasielewski, Wielka Litera

Opis wydawcy: 2 miliony dzieci zrobiło 10 milionów dobrych uczynków. Ta historia wydarzyła się w Polsce. Pod koniec lat pięćdziesiątych Polskę zalewa fala zagadkowych dobrych uczynków. Płoty same się naprawiają, pola koszą, a schody odśnieżają. Wszystko pod tajemniczym znakiem dłoni z inicjałami N.R. O dokonaniach „niewidzialnych rąk”’ za pośrednictwem telewizji usłyszała wkrótce cała Polska. Oto opowieść o Macieju Zimińskim – nauczycielu, który poprawiał rzeczywistość. Jako redaktor popularnego w PRL „Świata Młodych”, w setkach tysięcy dzieciaków rozbudziła chęć pomagania. Zorganizowana przez niego akcja „Niewidzialna ręka” miała na celu niesienie pomocy osobom starszym, chorym i wszystkim, którzy pomocy oczekiwali. Niewidzialni działali w ukryciu i nie przyjmowali zapłaty. Pozostawiali jedynie ślad, bilet albo kartkę z odciśniętą w atramencie dłonią.

„Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu”, Agata Romaniuk, Wydawnictwo Poznańskie

Opis wydawcy: Z miłości? To współczuję to opowieść o współczesnym Omanie. O kobietach i mężczyznach, którzy skrywają namiętności pod diszdaszami i abajami, a potajemnie korzystają z Tindera. O umowach przedślubnych, do których warto wpisać sumę, jaką dostanie żona za urodzenie każdego dziecka, a także obietnice finansowania przez męża studiów medycznych. O kraju, w którym kobiety wolą się zaszyć przed ślubem, żeby udawać dziewice. Jest to wreszcie reportaż o miejscu, w którym kontraktowe małżeństwa wciąż są codziennością, a zakochani wbrew woli rodziców mogą zwrócić się do sułtana Kabusa Ibn Sa’ida z prośbą o błogosławieństwo.
Agata Romaniuk z dużą wnikliwością i wrażliwością przygląda się ludziom, którymi rządzi wiekowy, bezdzietny i samotny sułtan. Jedyny taki władca w krajach Zatoki Perskiej.

maja 03, 2019

Ekolektury: Natacha Bustos i Francisco Sánchez „Czarnobyl – strefa”

Ekolektury: Natacha Bustos i Francisco Sánchez „Czarnobyl – strefa”

Grażyna Latos: O książce, która podpowiada, co możemy zrobić, żeby nasz dom był bardziej ekologiczny, pisaliśmy ostatnio. Dziś coś zupełnie innego - komiks o ekologicznej katastrofie w Czarnobylu.

Grzegorz Lepianka: W kontekście książek naukowych lub przejmujących reportaży o wydarzeniach okołoczarnobylskich, komiks „Czarnobyl – strefa” to zaledwie opowiastka, mówiąca o tej chyba najbardziej znanej w dziejach katastrofie nuklearnej w sposób jedynie przyczynkowy i ogólnikowy, ale nawet jako taka jest przejmującym wołaniem o ekologiczną świadomość i opamiętanie się w ryzyku związanym z nieodpowiedzialnym i niebezpiecznym igraniem z siłą atomu.


Grażyna: „Czarnobyl – strefa” to historia trzypokoleniowej rodziny, którą katastrofa dotknęła bezpośrednio. Zanim jednak poznamy jej losy, autorzy komiksu wprowadzają nas w temat ówczesnych wydarzeń. Przypominają, że przyczyny eksplozji IV reaktora, która miała miejsce 26 kwietnia 1986 roku, do tej pory nie są znane. Wersji wydarzeń jest wiele. Co jednak najważniejsze to skutki. „Pięćdziesiąt ton materiałów radioaktywnych uwolnionych do atmosfery, skażenie okolicy na pięć tysięcy lat, tysiące dzieci chorych na raka” – pisze we wstępie Alvaro Colomer. Śmierć poniosło także wiele osób, które próbowały zmniejszyć ogrom tragedii. Strażacy, którzy jako pierwsi przybyli do kompleksu, umierali w męczarniach. Ich narządy wewnętrzne rozpadały się. Podobny los spotkał część „likwidatorów”, czyli tych, którzy walczyli ze skutkami katastrofy. W sumie było ich osiemset tysięcy. Ci, którzy przeżyli, często tracili nie tylko ogólnie pojmowane zdrowie, ale też kończyny.

Obok chorych i tragicznie zmarłych ważnym elementem katastrofy było kłamstwo ówczesnych władz. Mieszkańcy położonej trzy kilometry od Czarnobyla Prypeci zostali zapewnieni, że za 3 dni wrócą do swoich mieszkań. W ramach ewakuacji mieli zabrać tylko najważniejsze rzeczy. Ich domowi pupile mieli czekać. Nigdy nie pozwolono im wrócić.

Po tym, jak odkryto tzw. czerwony las, a więc wtedy, gdy władze zrozumiały, że radioaktywność może zmieniać kod genetyczny organizmów, ewakuowano także ludzi z pobliskich wiosek. Część domów zburzono, a skażony obszar ogrodzono. Mimo zakazów wiele starszych osób wróciło do swoich gospodarstw. Do dziś żyje tam około trzystu ludzi, głównie starszych kobiet.

Jedną z par staruszków decydujących się na powrót do domu są nasi bohaterowie. Leonid i Galia. Wolą umrzeć we własnym łóżku niż w mieście. Wracają do uprawy ziemi. I choć wszystko wskazuje na to, że do przeszłości już nie ma powrotu, oni starają się żyć, jak gdyby nic się nie stało. Katastrofa zmienia też życie ich córki Anny, która z wraz z synem zostaje ewakuowana. Nie wie, co się dzieje z pracującym w elektrowni mężem, ale do końca ma nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Po latach o strasznych wydarzeniach woli zapomnieć. Rodzinną historię chce jednak poznać jej syn.

Napisana przez Francisco Sancheza i zilustrowana przez Natachę Bustos historia Czarnobyla jest oszczędna zarówno w słowa, jak i kolory. Czerń i biel przepleciona z lękiem, smutkiem i dezorientacją bohaterów, stanowią mieszankę porażającą i poruszającą. To bardzo dobra powieść graficzna.


Grzegorz: Czytelniczy rok zakończyłem komiksem, który wpisuje się w moje najbardziej wstrząsające, hipnotyzujące, a jednocześnie pobudzające do refleksji podróżnicze wydarzenie z tego roku, a właściwie całego mojego życia, czyli wizytę w Czarnobylu, Prypeci i ogólnie rzecz nazywając „strefie wykluczenia”. Zamkniętą strefę czarnobylską, a w zasadzie ludzi, którzy brali udział w likwidacji szkód zaraz po katastrofie, przejmująco opisała Swietłana Aleksijewicz w swoim pokaźnych rozmiarów reportażu „Czarnobylska modlitwa”. Autorka opisywała szczegółowo skutki i wymiar ludzki awarii. Naukowo do tematu katastrofy czarnobylskiej podeszła Kate Brown w świetnie udokumentowanej książce „Czarnobyl. Instrukcje przetrwania”, a jako kontekst Czarnobyl pojawia się w jej innym reportażu historycznym „Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne”, gdzie Brown zajmuje się dwoma atomowymi miastami – Richland w USA i Oziorskiem w ZSRR – w których wielokrotnie dochodziło do poważnych zanieczyszczeń środowiska oraz szeregu nadużyć związanych z zakłamywaniem i pomniejszaniem ich wpływu na ekosystem oraz zdrowie i życie ludzi. Autorzy komiksu nie mają miejsca na takie detaliczne przyglądanie się różnym losom ludzkim jak w powyżej wspomnianych publikacjach i siłą rzeczy operują skrótami i symbolami, hasłowo przywołując horror katastrofy. Nie epatują dramatyzmem, ale w sugestywny i liryczny sposób przekazują prawdę o skażonym rejonie, do którego jedni przyjeżdżają zobaczyć skutki nieodpowiedzialnych działań i zaniedbań, a inni - jak samosioły (mieszkańcy, którzy nielegalnie osiedlili się w strefie) - wracają na swoją czarnobylską ziemię, mając poczucie, że właśnie tam jest ich miejsce. W kontekście naukowych prac komiks Bustos i Sancheza nie prezentuje niczego odkrywczego, ale na pewno jako powieść graficzna zasługuje na uwagę i docenienie, zwłaszcza że graficzne odwzorowanie Prypeci i jej okolic przedstawionych w komiksie jest sugestywne i zachowujące podobieństwo do autentycznych widoków, jakich można uświadczyć w strefie wykluczenia.



Natacha Bustos, Francisco Sánchez, „Czarnobyl – strefa”, Centrala, Poznań 2015

Przeczytaj pierwszy tekst z cyklu "Ekolektury" >>

maja 03, 2019

Setny booknet! Jubileuszowe wydanie cotygodniowego przeglądu prasy ❤️

Setny booknet! Jubileuszowe wydanie cotygodniowego przeglądu prasy ❤️

Brawo booknet! 100 tygodni na blogu a on wciąż działa! Z okazji jubileuszowego wydania do cotygodniowych linków dołączam dużo rysunków :)



„Nieznajomy” Anny Sommer – (nie)chciane dziecko, dwie kobiety i mężczyzna

Nakładem Kultury Gniewu ukazał się najnowszy komiks szwajcarskiej artystki Anny Sommer. Podobnie jak wydane przed laty „Damskie dramaty”, „Nieznajomy” to historia o relacjach międzyludzkich, skrywanych pragnieniach i emocjach, ukazana z kobiecej perspektywy.


Szczepan Twardoch chce, żebyśmy go uwielbiali. Jego zbiór felietonów "Jak nie zostałem poetą" jest niczym portret kokieta

Boks, samochody, broń palna, wyprawy na Spitsbergen, "ponton w ślizgu lawirujący między krami". W wydanym właśnie zbiorze felietonów "Jak nie zostałem poetą" Szczepan Twardoch pielęgnuje swój wizerunek męskiego mężczyzny o męskich zainteresowaniach, ale też wrażliwym sercu.


Szczepan Twardoch: "Pamięć to tajemnicza rzecz". Przeczytaj fragment jego nowej książki "Jak nie zostałem poetą"

"Podobno pamiętając, pamiętamy wcale nie bodziec, który się nam w pamięci odcisnął, lecz ostatnie odtworzenie wspomnienia, a skoro jesteśmy własną pamięcią, to może jesteśmy coraz bardziej zacierającymi się kopiami samych siebie?" - fragment ze zbioru felietonów "Jak nie zostałem poetą" Szczepana Twardocha.

Kobieta znalazła w domu zmarłego teścia pierścionek, w którym najprawdopodobniej są włosy Charlotte Brontë

Mieszkanka północnej Walii znalazła w domu zmarłego teścia stary pierścionek. Wszystko wskazuje na to, że zawiera on zapleciony pukiel włosów autorki „Dziwnych losów Jane Eyre”, Charlotte Brontë.

Tu lubimy kupować książki. Polecamy wyjątkowe księgarnie w Polsce

Można tu kupić książki, ale też napić się kawy i wziąć udział w ciekawym spotkaniu. Nasi dziennikarze z okazji przypadającego od 26 kwietnia do 28 kwietnia Weekendu Księgarń Kameralnych wybrali swoje ulubione małe księgarnie w Polsce.


Rumunia gościem honorowym Warszawskich Targów Książki 2019

Organizator Warszawskich Targów Książki poinformował, że gościem honorowym 10. edycji wydarzenia będzie Rumunia. Targi odbędą się w dniach od 23 do 26 maja na PGE Narodowym w Warszawie.

Co słyszał morderca? o tragedii na Jersey opowiadają Nogasiowi Winnicka i Sturis

Polski emigrant Daniel Rzeszowski zabił nożem sześć osób - żonę, dwójkę dzieci, teścia, przyjaciółkę domu i jej córkę. Dlaczego? Dwójka reporterów w książce "Głosy. Co się zdarzyło na wyspie Jersey" opowiada o tragedii sprzed blisko ośmiu lat.

Wywalczyły dla kobiet prawa wyborcze. Czynne i bierne. O pierwszych posełkach opowiada Nogasiowi Olga Wiechnik

Nie zasiadłyby w łamach sejmowych, gdyby nie zgoda marszałka Józefa Piłsudskiego na to, by kobiety w wolnej Polsce zdobyły prawa wyborcze. Bierne i czynne, a więc nie tylko do oddawania głosów, ale i do znalezienia się na listach kandydatów.


*****************
Chcesz być na bieżąco? Polub bloga na Facebooku!

Zdjęcie: Unsplash

kwietnia 29, 2019

Dla dzieci: „Marzycielki”

Dla dzieci: „Marzycielki”

„Marzycielki” Jessie Burton to reinterpretacja klasycznej baśni braci Grimm „Stańcowane pantofelki” - jednej z ulubionych z czasów dzieciństwa autorki. Po przeczytaniu jej jako dorosła kobieta, Burton uznała jednak, że wiele z zawartych w niej wątków właściwie jest nie do zaakceptowania. Postanowiła więc ją przepisać. Po swojemu. Dając bohaterkom odrębne pasje, charaktery i talenty. Najciekawszy zabieg, na jaki się zdecydowała dotyczy postaci mężczyzny, który w oryginale przybywa by ratować księżniczki. W opowieści Burton koniec jest zdecydowanie bardziej feministyczny.

Cała opowieść Burton została stworzona w duchu siostrzeństwa, kobiecej solidarności i poczucia siły. Nie ma tu bierności, z jaką zwykle mamy do czynienia w bajkach dla dziewczynek. Nie ma oczekiwania na księcia. Te księżniczki aktywnie działają na rzecz własnego szczęścia. Wiedzą czego chcą, mają swoje zainteresowania, są dobre w tym co robią i nie mają zamiaru z tego rezygnować tylko dlatego, że ich ojcu się to nie podoba. Walczą o siebie - solidarnie. Tworzą niezwykły zespół, cudowną dziewczyńską wspólnotę. „Marzycielki” to piękna historia dziewczęcej odwagi i walki o niezależność. Opowieść o sile wyobraźni, potędze umysłu i starciu między marzeniami a rzeczywistością.

Ciekawym wątkiem w opowieści jest sprzeciw wobec woli rodzica. Narratorka zdecydowanie wspiera czytelników w myśli o wytyczaniu własnych granic i bronieniu swojej niezależności. Nawet jeśli oznacza to bunt wobec ojca. Nawet rodzic nie ma bowiem prawa ograniczać naszych praw, kiedy nie ma ku temu  właściwych powodów. Nie ma prawa krzywdzić swoich dzieci, nawet wtedy, gdy pozornie robi to z powodu troski o ich bezpieczeństwo.

Podoba mi się podjęcie trudniejszych wątków, takich jak śmierć matki. Kobiety, która wolała żyć krócej, ale na własnych zasadach. Zrozumienie tego przez jej córki porusza. Uwielbiam także ilustracje Angeli Barret, które z jednej strony są po prostu baśniowe, a z drugiej zachwycają swoją różnorodnością. Znajdziemy na nich np. mężczyzn o bardzo różnym pochodzeniu etnicznym. Także nasze księżniczki nie są ślicznymi blondynkami o długich włosach, do jakich przyzwyczajały nas np. bajki Disneya. Jedna z nich postanowiła nawet zgolić głowę. I czuła się z tym świetnie przez całe lata.

Narracja Burton, jej sposób komunikowania się z czytelnikiem, nie przypadł mi jednak do gustu. Wtrącenia typu „Zostało jeszcze sześć dziewczyn! Przepraszam, ale muszę na moment oderwać palce od maszyny do pisania i pociągnąć łyk lemoniady” – zawsze mnie drażniły. Książkę jednak polecam.

„Marzycielki”, Jessie Burton, Wydawnictwo Literackie 2019

kwietnia 25, 2019

Booknet (99): Okołoliterackie materiały tygodnia

Booknet (99): Okołoliterackie materiały tygodnia

Mieszkanie Tadeusza Konwickiego wyremontowane. Pierwsi tłumacze literatury polskiej skorzystają z niego już w tym roku

Dobiegł końca remont mieszkania Tadeusza Konwickiego, zmarłego w 2015 roku pisarza i reżysera filmowego. Dzięki środkom Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego udało się odrestaurować lokal będący obecnie własnością Instytutu Książki. Wkrótce skorzystają z niego pierwsi tłumacze literatury polskiej.

Książki w cieniu wojny

Choć tylko dwóch na pięciu mieszkańców kraju umie czytać i pisać, coraz więcej Afgańczyków zagląda do księgarń. Coraz więcej jest też autorów i wydawców. „Czytają głównie młodzi” – twierdzi księgarz Kasimi.

"Chyłka: Zaginięcie". Nie mam czasu dla bohaterki, która jest budzącym niechęć zlepkiem stereotypów o silnych kobietach

Nie ukrywam - oglądam głównie anglojęzyczne seriale. Postanowiłam zrobić przerwę i udać się na rodzime podwórko, ale niestety, nie zabawię na nim długo. Serial TVN z Magdaleną Cielecką skutecznie mnie zniechęcił

Daleko od raju

Zaglądamy do głowy przemocowego mizogina i co w niej znajdujemy? Kinga Dunin czyta „Zielone sari” Anandy Devi, „Zostań ze mną” Ayobami Adebayo, „Rani z Sigiriji” Doroty Sumińskiej i „Raj” Marty Guzowskiej.


Na łące pamięci

Mogę tu mieszkać, bo ich wszystkich nie ma – mówi Monika Sznajderman. Po czym sprawia, że zaczynają znowu być. I wraca spokój.

25% rabatu na książki o współczesnych USA!

Z okazji premiery książki Charliego LeDuffa "Shitshow" do 29 kwietnia kupicie wybrane tytuły o współczesnych Stanach Zjednoczonych Ameryki z 25% rabatem. Promocja trwa na stronie internetowej i w warszawskiej księgarni stacjonarnej.

Książki, przez które zarwaliśmy noc. Dlaczego były tego warte, piszą Nogaś, Szostak, Mrozek, Słodkowski

Książki jednocześnie przerażające i znakomite, inteligentne, mądre, cholernie dobre - autorzy "Wyborczej" w Światowym Dniu Książki (23 kwietnia) piszą o książkach, dla których zarwali noce.

"Mars Room" to książka, której dobrze sytuowany Amerykanin wolałby nie przeczytać

Niekochana przez połykającą tony leków, neurotyczną matkę, zgwałcona w wieku 11 lat, zarabiająca na życie w klubie ze striptizem i usługami seksualnymi, samotnie wychowująca dziecko i uzależniona od narkotyków Romy Hall postanowiła rozprawić się ze swoim prześladowcą.

Jerofiejew, Åsbrink, Tochman, Zagajewski, Rusinek, Winnicka i inni dołączają do grona gwiazd festiwalu Apostrof 2019

Kolejni autorzy dołączyli do puli gwiazd, które spotkają się z czytelnikami podczas Apostrofu. Międzynarodowego Festiwalu Literatury, który już po raz czwarty odbędzie się równocześnie w sześciu polskich miastach w dniach od 20 do 26 maja. Wydarzeniu towarzyszyć będą długo wyczekiwane premiery, dyskusje okołoliterackie oraz skupiona wokół literatury scena muzyczna.


Maria Sadowska: Trzeba pokazywać życiorysy wyjątkowych kobiet. Wiele ich osiągnięć przypisano mężczyznom, z którymi pracowały

Dinozaur, który stoi w warszawskim Muzeum Ewolucji, został wykopany właśnie przez nią. Zofia Kielan-Jaworowska musiała wciąż udowadniać swoją wartość jako naukowczyni. Rozmowa z Marią Sadowską, reżyserką.

Portrety audio niezwykłych Polek. Już w Storytel!

Każda z nich była inna – czasem szokowały, czasem budziły podziw. Zawsze inspirowały. Siedem kobiet, siedem niezwykłych Polek, o których nie zawsze pamiętamy, i siedem dobrze znanych ambasadorek, przypominających ich historie. Posłuchajcie niezwykłych portretów audio, przygotowanych przez Storytel na Dzień Kobiet.

Polscy fizycy opracowali metodę, która pozwala zidentyfikować autorstwo dzieł literackich już na podstawie powiązań między kilkoma wyrazami

Naukowcy z Instytutu Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie opracowali nową metodę stylometrii do analizy tekstów literackich, która pozwala ustalić autorstwo już na podstawie powiązań między zaledwie kilkunastoma wyrazami tekstu angielskiego. W językach słowiańskich do identyfikacji twórcy wystarcza nawet mniejsza liczba wyrazów, a na dodatek wynik jest pewniejszy.

*****************
Chcesz być na bieżąco? Polub bloga na Facebooku!

Zdjęcie: Unsplash

kwietnia 22, 2019

Ekolektury: Katarzyna Wągrowska „Życie Zero Waste”

Ekolektury: Katarzyna Wągrowska „Życie Zero Waste”

„Projekt: książki” i „Ej, nie śmieć!” ogłaszają kolaborację!


Grażyna Latos: Od kilku lat się przyjaźnimy, mamy podobne wartości, oboje kochamy czytać i od jakiegoś czasu oboje interesujemy się ekologią. Grześ już właściwie jako ekspert, ja dopiero się uczę. Postanowiliśmy więc połączyć nasze siły i pasje, zewrzeć szyki i wspólnie stworzyć „ekolektury”, czyli cykl tekstów, w którym będziemy prezentować książki dotyczące szeroko rozumianej ekologii.

Grzegorz Lepianka: Z Grażyną uwielbiamy się inspirować. Ostatnio nie tylko chodzimy razem do kina, teatru i dyskutujemy o książkach, które zrobiły na nas wrażenie, ale chcemy także połączyć naszą fascynację do czytania i ekologii i zainspirować nią innych. Mamy poczucie, że każde najmniejsze działanie w różnych obszarach na rzecz ekologii ma sens i uruchomi ono w ludziach nareszcie słuszną i pożyteczną ekomodę. Zmiany postaw o szerokim zasięgu i skutecznie chroniące środowisko naturalne są konieczne i chcemy pomóc je kształtować. Inspirowanie do zmian to także ekologia w działaniu!

(właśnie się zorientowaliśmy, że mamy takie same inicjały ☺️)



Grzegorz: Książka „Życie zero waste. Żyj bez śmieci i żyj lepiej” Katarzyny Wągrowskiej z perspektywy osoby, która w temacie siedzi od jakiegoś czasu, przewertowała sporo artykułów, naczytała się portali i stron próbujących sił w DIY (z ang.: do it yourself) nie jest może pracą odkrywczą i prekursorską, ale na pewno zasługuje na uwagę i docenienie. Jest to pozycja raczej zbierająca doświadczenia innych, tłumacząca filozofię zero waste i zachęcająca do życia według jej reguł. Autorka w przystępny sposób zachęca do ograniczania się w produkcji śmieci i robi to nienachalnie – zupełnie jakby radziła dobrej znajomej, że znalazła znakomity sposób na lepsze życie. Pod tą swego rodzaju naiwnością kryje się cały arsenał korzyści, które w pakiecie dostaniemy my wszyscy i następne pokolenia, jeśli zaczniemy zastanawiać się, co zrobić, jak zmienić nasze nawyki - a co za tym idzie - jakie wprowadzać zmiany w naszym funkcjonowaniu, skutkujące ograniczaniem śladu węglowego, jaki zostawiamy na naszej planecie. Nie da się ukryć, że jesteśmy społeczeństwem nieustannie konsumującym, a w konsekwencji także społeczeństwem śmiecącym - i to na potęgę - góry odpadów i ogromne wyspy śmieciowe na oceanach to nie ekopropaganda, a przerażająca rzeczywistość. Ale przy odrobinie dobrej woli i świadomości, co nasze bezrefleksyjne kupowanie i śmiecenie powodują w ekosystemie, możemy wprowadzić istotne zmiany minimalizujące nasz negatywny wpływ na wszelkie życie na planecie i nasze wspólne bezpieczeństwo w przyszłości.

W „Życiu zero waste” znajdziemy nie tylko opis bezodpadowego projektu i jego motywy, ale także wiele porad, jak unikać dokładania się do góry śmieci, jaką produkuje współcześnie człowiek, skupiony na gromadzeniu i zaspokajaniu coraz to większych, a najczęściej wydumanych lub sztucznie wytworzonych przez przemysł reklamowy potrzeb. Autorka radzi, co możemy zrobić w kuchni, w łazience, w garderobie, w pokoju dziecka, w szkole, w biurze, podczas podroży, na spacerze etc., a wszystko to w zasadzie ogranicza do przewidywania i przygotowywania się oraz do świadomych zakupów i ograniczania się już na etapie planowania kupna, czyli tak naprawdę do eliminacji zaspokajania sztucznie wytworzonych potrzeb. Zachęca także do ponownego używania, przekazywania rzeczy, reperowania i czytania etykiet, a w efekcie niezadowolenia i tworzenia na przykład własnych kosmetyków. Skupiając się tylko na tym, co bezpośrednio i czysto fizycznie, trafia codziennie do domowego śmietnika, może za mało nacisku kładzie na to, co – co prawda w niezbyt oczywisty sposób, ale jednak - też powinno być elementem bezodpadowego życia, czyli oszczędzanie prądu, wody, zasobów mineralnych, paliw kopalnych.

Kolejne rozdziały książki przerywane są rozmowami z rożnymi osobami, które praktykują w różnych obszarach bezodpadowe życie, a sama autorka – co jest też jakoś urocze i ludzkie – pokazuje, że w swoich działaniach pozwala sobie na niedoskonałości i przyznaje się do niedociągnięć i pewnych niekonsekwencji, jak na przykład ciągłe jedzenie mięsa i nieprzejście na weganizm, który przecież powinien być nieodzownym elementem najbardziej restrykcyjnej formy życia zero waste. Współgra to z bardzo popularnym, często przekazywanym na portalach społecznościowych cytatem, że najważniejsze, aby jak najwięcej osób nieperfekcyjnie robiło cokolwiek w kierunku ograniczania odpadów, niż aby mała grupka była idealnie zero waste. I właśnie w tym tkwi siła – musimy zacząć wprowadzać zmiany skutkujące zmniejszaniem się produkowanych w naszych domach śmieci, a zobaczymy, że kolejne ekozmiany będą szły coraz bardziej naturalnie zgodnie z zasadą ekologicznej lawiny lub reakcji łańcuchowej.

Grażyna: Jako osoba, która dopiero zaczyna swoją przygodę - nawet nie tyle z zero waste, co po prostu z redukcją odpadów - znalazłam w książce Katarzyny Wągrowskiej mnóstwo inspiracji. Zanim po nią sięgnęłam, wprowadziłam do swojego życia sporo zmian. Bardzo mocno ograniczyłam kupowanie tanich, pełnych chemii kosmetyków pakowanych w plastik. Używam naturalnych mydeł w kostce i olejów – także do twarzy. Wybieram szklane opakowania i hoduję własne kiełki. Ale nadal śmieci muszę wyrzucać przynajmniej raz w tygodniu. I nie jest to słoik, ale dwa worki. W końcu poczułam, że nie wiem, od czego zacząć kolejne zmiany. Dzięki przejściu z autorką poprzez różne obszary życia i różne domowe pomieszczenia, także dzięki jej checklistom, wiem co robić dalej. Ale co ważniejsze, nie czuję już presji na to, żeby mój dom stał się ekologiczny już zaraz. Ta droga jest długa i trudna, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość. Nikomu, kto na nią wchodzi, nie jest łatwo od samego początku. I jest to jakoś kojące i pocieszające. Nie wiem, czy w ogóle kiedykolwiek będę zero waste, ale cieszy mnie perspektywa już tych drobnych kroków.

Wydaje mi się, że jest to książka dobra dla osób takich jak ja – nowicjuszy i nowicjuszek. Nie bardzo jeszcze wtajemniczonych. Katarzyna Wągrowska stworzyła praktyczny poradnik, w którym znajduje się sporo wskazówek, odpowiedzi na bardzo proste pytania i przepisów na kosmetyki czy środki czystości, z których możemy czerpać garściami. Jest też trochę zatrważających danych, np. o najwyższym szczycie województwa mazowieckiego, czyli zamkniętym w 2011 składowisku Łubna, gdzie góra śmieci zajmuje 20 hektarów i ma wysokość 112 metrów (170 m.n.pm). Rekultywacja tego miejsca potrwa około 30 lat, ale i tak nie pomoże przywrócić go naturze tak, by np. nadawało się pod uprawy. Toksyny pozostaną bowiem w ziemi jeszcze długo. To daje do myślenia! Tak samo jak fakt, że jako Polacy w ciągu roku zużywamy ponad 400 foliowych torebek na osobę, podczas gdy statystyczny Duńczyk zużywa ich 4. Zanim jednak przeczytałam to u Wągrowskiej, wiedziałam od Grzesia.

Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie miała do tej książki kilku zastrzeżeń. O ile podobała mi się jej poradnikowa, praktyczna część, to patrząc na całość mam wrażenie, że konstrukcyjnie coś tu zdecydowanie nie gra. Ja odnoszę wrażenie, że autorka i wydawnictwo chcieli stworzyć książkę nieco grubszą niż rzeczywiście byli w stanie, więc wrzucili sporo rzeczy do jednego  worka. Tu wywiad, tam porada, jakiś przepis i na koniec migawka z życia autorki. Do tego jeszcze powtórzenia. Jak na zero waste zapanował za duży bałagan.



 „Życie Zero Waste”, Katarzyna Wągrowska, Znak 2017

...


"Ej, nie śmieć" na Facebooku znajdziecie tu >>


A "Projekt: książki" tu >>

...

Zdjęcie na samej górze: Unsplash.com
Copyright © 2016 Projekt: książki , Blogger