października 27, 2017

Literacki przegląd tygodnia. Booknet (22)

Literacki przegląd tygodnia. Booknet (22)

1. Co oznacza litera M, czyli tajemnica "Ostatniej wieczerzy"
Dan Brown wskazuje, że na obrazie Leonarda da Vinci znajduje się ukryty symboliczny przekaz. Wynika z niego, że postać na fresku po prawej stronie Jezusa to jego żona Maria Magdalena. Wyobrażenie "wiecznej kobiecości", którą postanowił zniszczyć oficjalny Kościół.

2. Święto literatury? Coraz bardziej wątpię
Bardzo ciekawy, krytyczny tekst Pauliny Małochleb o festiwalach literackich, promowaniu autorów i zbytnim samozadowoleniu.

3. W Krakowie trwają Targi Książki
21. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie odbywają się w dniach 26 - 29 października. Od trzech lat Targi mają miejsce w obiekcie EXPO Kraków, który na cztery dni zamienia się w istny książkowy raj. 

4. Konkurs reporterski Wydawnictwa Poznańskiego
Zapraszamy do udziału w konkursie na stypendium reporterskie, którego celem jest wspieranie młodych reportażystów i reportażystek oraz promowanie rzetelnych, polskich reportaży współczesnych. Uczestnikiem konkursu może być każda osoba pełnoletnia posiadająca obywatelstwo polskie, która do 15.01.2018 r. prześle plan projektu reporterskiego, który zamierza zrealizować.

5. Ciekawa rozmowa z Zadie Smith
Zanim wynaleziono pigułkę antykoncepcyjną, wydawanie potomstwa na świat nie wchodziło w ogóle do sfery decyzji. Nie dziwi mnie to, że ludzie czekają 10-15 lat, zanim zdecydują się mieć dziecko. Nie są w stanie podjąć tej decyzji! Rozmowa z Zadie Smith.

6. "Księga nocnych kobiet" Marlona Jamesa zderzona z "Koleją podziemną" Colsona Whiteheada
Panie i panowie, oto starcie literackich prymusów: czytanych, nagradzanych, dyskutowanych. W lewym narożniku sensacja ostatnich lat – Amerykanin Colson Whitehead, lat 47, wyróżniony dotąd Pulitzerem i National Book Award za „Kolej podziemną” (2016). W prawym – o rok młodszy Jamajczyk Marlon James, którego „Krótką historię siedmiu zabójstw” (2014) osnutą wokół historii zamachu na Boba Marleya nagrodzono Bookerem.

7. CzytamRecenzuje.pl o najlepszych blogach książkowych
W tekście wspomniany został również Projekt: książki, jako jeden z tych, które świadomie budują swoją markę i aktywnie działają.

8. Rozdano Nagrody Angelusa!
Rosyjski pisarz Oleg Pawłow laureatem Angelusa, Węgierka Andrea Tompa Nagrody Czytelników im. Natalii Gorbaniewskiej - oto werdykt ogłoszony w sobotę wieczorem w Teatrze Muzycznym Capitol.

*****************
Przez cały tydzień śledzę około literackie wydarzenia. Przeglądam prasę i internet. Wyszukuję ciekawe informacje, inspirujące filmiki i ważne rozmowy. Na bieżąco publikuję je na facebookowym fanpage’u. W piątek, zebrane w postaci „Booknetu” lądują na blogu.

Powyżej znajdziecie materiały opublikowane na fb w dniach 23.10-27.10.2017

Chcesz być na bieżąco? Polub bloga na Facebooku!


Zdjęcie: pixabay.com 

października 24, 2017

KSIĄŻECZKA TYGODNIA: Uczucia, co to takiego?

KSIĄŻECZKA TYGODNIA: Uczucia, co to takiego?

Są takie rzeczy, których małych dzieci uczyć nie trzeba. Stawianie pytań jest zdecydowanie jedną z nich. Pragnienie poznania i zrozumienia świata rodzi się u najmłodszych naturalnie. Część kwestii, które podnoszą ma z kolei naturę pytań filozoficznych. Nie ma na nie jednoznacznych odpowiedzi.

Filozofia jest fantastyczną gimnastyką umysłu. Jej fundament stanowią właśnie pytania. Autor niepozornej, różowej książeczki “Uczucia, co to takiego?” pięknie wykorzystał tę naturalną potrzebę dziecka do filozofowania.

Oscar Brenifier postawił przed dziećmi sześć ważnych pytań: skąd wiesz, że rodzice cię kochają?; czy jesteś zazdrosny o swoich braci i siostry?; dlaczego kłócisz się z tymi, których kochasz?; czy dobrze jest być zakochanym?; czy lepiej jest być samemu, czy z przyjaciółmi?; czy boisz się wypowiadać przed całą klasą? 


Każde z tych pytań prowadzi do sześciu odpowiedzi, które z kolei rodzą kolejne pytania, każące raz jeszcze zastanowić się nad wcześniej udzieloną odpowiedzią. Same odpowiedzi tylko pozornie stanowią bowiem cel namysłu. W rzeczywistości celem jest już sam proces myślenia, poszukiwania, refleksji.



Atutem książki, jest oparcie rozwoju dziecka na jego naturalnych umiejętnościach i skłonnościach. Brenifier nie narzuca sztucznych, odległych tematów. Cały czas porusza się w obrębie życia codziennego. Całość dopełniają humorystyczne ilustracje Serge’a Blocha, które obcowanie z książką czynią jeszcze przyjemniejszym.

Książka przeznaczona jest dla dzieci od szóstego roku życia i świetnie sprawdza się jako inspiracja do rozmowy z rodzicami. Warto zwrócić uwagę na całą serię „Dzieci filozofują”.

Oscar Brenifier i Serge Bloch,  „Uczucia, co to takiego?”, Wydawnictwo Zakamarki, 2017

października 22, 2017

8 najciekawszych około literackich materiałów tygodnia. Booknet (21)

8 najciekawszych około literackich materiałów tygodnia. Booknet (21)

Najciekawsze około literackie materiały tygodnia!

1. Sztuka z książek
Książki. Magazyn do czytania przypomina twórczość Ekateriny Panikanovej. Urodzona w 1975 roku w Petersburgu artystka, mieszkająca obecnie w Rzymie, zmienia stare książki w obrazy.

2. "Niksy" Nathana Hilla to amerykańska epopeja na nasze czasy. J.J. Abrams już bierze się za serial
Ameryka nie była tak podzielona nawet w czasach wojny w Wietnamie. A Nathan Hill to w "Niksach" opisuje. Na przeszło 800 stronach! I gdy już chcesz tę cegłę odłożyć, wjeżdża nowy wątek i jeszcze ciekawsza zagadka.

3. Dan Brown pokazał domową bibliotekę, w której trzyma wszystkie wydania swoich książek
Jeden z pokoi Browna nazywa się Fortecą Wdzięczności. Urządzone w drewnie pomieszczenie aż po sufit wypełnione jest setkami wydań wszystkich ośmiu powieści pisarza. Stoją tu również polskie edycje książek opublikowane przez wydawnictwa Sonia Draga i Albatros.

4. Nagroda Bookera 2017 dla George'a Saundersa za "Lincoln in the Bardo", niezwykłą powieść mistrza opowiadań
Nagrodzoną powieść „Lincoln in the Bardo” zainspirowało wydarzenie historyczne. W 1862 roku 11-letni syn Abrahama Lincolna Willie zmarł na dur brzuszny. Chłopiec został pochowany na cmentarzu w Waszyngtonie. Saunders przedstawia dziecko uwięzione w stanie przejściowym między życiem a śmiercią i obserwowane przez innych zmarłych. Wszyscy oni nie mogą zaakceptować śmierci, a Willie czeka, aż jego ojciec po niego powróci.

5. Film „Księgarnia” został wybrany Najlepszą Międzynarodową Adaptacją Literacką 2017 roku
Najnowszy film Isabel Coixet - reżyserki takich obrazów jak "Elegia", "Moje życie beze mnie", czy "Życie ukryte w słowach" - został wybrany Najlepszą Międzynarodową Adaptacją Literacką 2017 roku. „Księgarnia” została nakręcona na podstawie nominowanej do Bookera powieści pod tym samym tytułem.

6. Pierwszy odcinek z serii reportaży o księgarniach kameralnych "Misja: Księgarnia"

7. Nagroda Historyczna Moczarskiego 2017. Dziesięć nominowanych książek
Nagroda Historyczna im. Kazimierza Moczarskiego jest nagrodą za najlepszą książkę historyczną roku. Poznajcie tegorocznych nominowanych.

8. "Swing Time" zaczyna się sensacyjnie, ale Zadie Smith jest tu posępna jak nigdy dotąd
Zadie Smith ratuje świat. Czasem nieudolnie, skoro wątek gwiazdy przypominającej Madonnę w jej nowej powieści to kompletny niewypał. "Swing Time" to najbardziej przygnębiająca książka w dorobku brytyjskiej gwiazdy literatury.

*****************

Przez cały tydzień śledzę około literackie wydarzenia. Przeglądam prasę i internet. Wyszukuję ciekawe informacje, inspirujące filmiki i ważne rozmowy. Na bieżąco publikuję je na facebookowym fanpage’u. W każdą niedzielę, zebrane w postaci „Booknetu” lądują na blogu.

Powyżej znajdziecie materiały opublikowane na fb w dniach 16.10-22.10.2017

Chcesz być na bieżąco? Polub bloga na Facebooku!

października 20, 2017

KSIĄŻECZKA TYGODNIA: "Książka, dzięki której pokochasz książki"

KSIĄŻECZKA TYGODNIA: "Książka, dzięki której pokochasz książki"

„Książeczka tygodnia” to nowy cykl, którego bohaterkami są książki tworzone z myślą o młodych, młodszych i najmłodszych czytelnikach i czytelniczkach.


Na początek, w ramach inauguracji cyklu, postanowiłam przedstawić książkę, której głównym tematem jest nic innego, jak właśnie książki. 


„Książka, dzięki której pokochasz książki. Nawet jeśli nie lubisz czytać” to pozycja, która w mądry, ale też szalenie dowcipny sposób zachęca do czytania. Jej autorka Francoize Boucher znalazła bowiem aż  kilkadziesiąt powodów, dla których warto czytać książki. Nie wszystkie są poważne i niepodważalne. Właściwie większość z nich jest dość absurdalna. Najważniejsze jednak, że wszystkie one przedstawiają książkę jako coś fajnego. Coś, co warto mieć i z czym warto obcować.


"Książka, dzięki której pokochasz książki. Nawet jeśli nie lubisz czytać" Francoize Boucher, wydawnictwo Muchomor, Warszawa 2017

października 15, 2017

Na pokuszenie

Na pokuszenie

Wojna secesyjna. Wirginia, pierwszy tydzień maja. Amelia Dabney, młoda uczennica żeńskiej szkoły z internatem, spędza popołudnie na zbieraniu grzybów. Nie ma ich zbyt wiele. Znajduje jednak coś ciekawszego. Rannego żołnierza. Historia niecodziennego znaleziska otwiera powieść „Na pokuszenie”. Rozpisana na głosy kobiet i dziewcząt książka, to duszna i pełna napięć relacja z pobytu młodego kaprala w zamieszkanej wyłącznie przez kobiety posiadłości Marthy Farnsworth.

Kapral John McBurney, irlandzki najemnik walczący po stronie Unii, burzy spokój mieszkanek internatu. Kiedy właścicielka położonej w pobliżu pola bitwy posiadłości postanawia mu pomóc i umieścić w jednym z pokoi, sytuacja zaczyna gęstnieć. Do głosu dochodzą tłumione dotąd potrzeby i frustracje. Skrywane namiętności ożywają z nową siłą. Jedyny w domu mężczyzna budzi emocje, które z każdym dniem jego pobytu rosną. Dawna harmonia okazuje się być jedynie iluzją. Marną powłoczką, która pęka w szwach przy pierwszym impulsie.

Różnorodne spojrzenia bohaterek-narratorek, ich indywidualny język oraz historie i motywy postępowania sprawiają, że książkę czyta się naprawdę świetnie. Zazdrość i zawiść, manipulacje, rosnące napięcie seksualne - to wszystko wciąga i nie pozwala się od tej historii oderwać. Gra o względy przeistacza się w grę o życie. Trwa walka, której ofiara do ostatniej chwili pozostaje nieznana.

Ta historia to świetny materiał na scenariusz filmowy. Trudno się dziwić, że ekranizacja Sofii Copolli, to już drugie przeniesienie na ekran powieści Cullinana. Co ciekawe, swoista wojna płci, toczona przez bohaterów książki, ma miejsce także w przypadku reżyserów. Copolla proponuje nam bowiem polemiczną wobec ekranizacji z 1969 roku wersję opowieści. Po „Oszukanym”, w którym dominował męski punkt widzenia i nie brakowało mizoginii, Coppola znów oddaje głos kobietom. Ale nie wszystkim. W jej ekranizacji nie pojawia się bowiem czarnoskóra służąca. Jak więc to zwykle bywa, książka pozostaje najlepsza.

Thomas Cullinan, "Na pokuszenie", Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2017

października 14, 2017

7 najważniejszych około literackich wydarzeń tygodnia. Booknet (20)

7 najważniejszych około literackich wydarzeń tygodnia. Booknet (20)

Najważniejsze literackie informacje i materiały tygodnia!

1. W Zielonej Górze kierowcy autobusów zostawiają pasażerom książki 
Super inicjatywa! W ramach kolejnej edycji kampanii społecznej "Podróże z książką" kierowcy zielonogórskich autobusów zostawiają czytelnikom książki na siedzeniach

2. Nagrody "Literatury na Świecie" przyznane. Oto najlepsi polscy tłumacze
Przyznano nagrody "Literatury na Świecie". Wśród laureatów są m.in. Małgorzata Buchalik za przekład książki "Rosja" Maksyma Gorkiego oraz Krzysztof Majer, tłumacz reportażu "Depesze" Michaela Herra.

3. Nagroda im. Beaty Pawlak 2017 za reportaż "Dybuk" o pielgrzymkach chasydów na Ukrainę
Krzysztof Kopczyński i Anna Sajewicz zostali laureatami Nagrody im. Beaty Pawlak za najlepszy polski tekst o innych kulturach, religiach bądź cywilizacjach. Kapituła nagrody wyróżniła ich reportaż "Dybuk. Opowieść o nieważności świata".
W książce "Dybuk. Opowieść o nieważności świata" autorzy opisują napięcia w Humaniu na Ukrainie. To miejsce pielgrzymek chasydów, którzy w czasie żydowskiego Nowego Roku odwiedzają tam grób rabina Nachmana z Bracławia. W 2014 r. mieszkańcy miasta w miejscu modlitw chasydów ustawili krzyż. Zbudowali też pomnik Kozakom, którzy podczas powstania narodowego w 1768 r. wymordowali tysiące Żydów i Polaków.

4. Rozmowa z Robertem Rientem. Wideo
Robert Rient, autor reportażu "Świadek" oraz powieści "Duchy Jeremiego" w rozmowie Wyliczanka TV. Polecam!

5. Częstochowa zaprasza na 7. edycję Festiwalu Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!"
Bardzo ciekawy festiwal w Częstochowie! Wśród gości znajdą się m.in. Dorota Masłowska, Sylwia Chutnik, Aleksandra Zielińska, Filip Łobodziński oraz Maryla Szymiczkowa, czyli duet Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński. Pojawią się także fachowcy od języka - m.in. Jan Miodek. Interesującą propozycją jest również salon poezji z twórczością osób z niepełnosprawnością.

6. Marcel Proust płacił za pozytywne recenzje
Ciekawostka. Edytorzy nieznanych listów Marcela Prousta odkryli, że płacił on za pozytywne recenzje pierwszego tomu cyklu powieściowego "W poszukiwaniu straconego czasu".

7. Te książki pomogą ci zrozumieć świat
Wyborcza poprosiła rezydujących w Polsce dyplomatów o polecenie książki, która najlepiej pomoże zrozumieć ich kraj. Książki, które polecili układają się w hymn na cześć różnorodności – nie tylko kulturowej, ale także gatunkowej 

*****************

Przez cały tydzień śledzę około literackie wydarzenia. Przeglądam prasę i internet. Wyszukuję ciekawe informacje, inspirujące filmiki i ważne rozmowy. Na bieżąco publikuję je na facebookowym fanpage’u. W każdą niedzielę, zebrane w postaci „Booknetu” lądują na blogu.

Powyżej znajdziecie materiały opublikowane na fb w dniach 09.10-15.10.2017

Chcesz być na bieżąco? Polub bloga na Facebooku!

Zdjęcie: pixabay.com 

października 11, 2017

FRAGMENT KSIĄŻKI: Aktorki. Odkrycia

FRAGMENT KSIĄŻKI: Aktorki. Odkrycia

Ja się angażuję

Maja Ostaszewska

Włos na lokówce, spódnica w kwiaty, biała bluzka i bucik na koturnie. Karolina z Przystani Jana Hryniaka nie wyglądała efektownie. A jednak bił od niej blask.
U Lupy, w Lunatykach II według Brocha, Maja Ostaszewska grała Dziewczynę z Armii Zbawienia. Postać w zasadzie nienapisaną, oniryczną, zbudowaną z marzeń i snu. Realną, choć mgławicową, dotkliwą w swoim tragizmie i wzruszającą w poświęceniu.
Piękne, ufne, kasztanowe oczy i głos – niezwykły głos Mai Ostaszewskiej, w którym współbrzmią zdumienie, dziwna pretensja i – zaskakujący paradoks – ogromna namiętność.
Zachwyciło mnie w niej od razu to, co nieokreślone, co w jej postaciach bardziej wyczuwamy, niż potrafimy nazwać. Wyrazista obecność polegająca w gruncie rzeczy na bezszelestności, umiarkowaniu, wycofaniach czekających na wybuch.
Zaczynałem studia, Maja je skończyła. Spotkaliśmy się, pamiętam, na ulicy Gołębiej. Dla Mai to był chyba pierwszy duży wywiad, dla mnie jeden z pierwszych. Takie rozmowy mają znaczenie, zostają na zawsze.
Mówiliśmy o Krakowie, o teatrze, a zwłaszcza o Krystianie Lupie.
Maja powiedziała mi wtedy:
On mnie ukształtował niemal we wszystkim, jest moim mistrzem. Jestem jak biała karta. Marzę o tym, żeby zapisały ją różne litery, w rozmaitym wzornictwie.
Wywiad ukazał się parę tygodni później w „Dzienniku Polskim”. Nosił tytuł: Mój mistrz Lupa.
Kilka miesięcy po naszej rozmowie Maja Ostaszewska rozpoczęła w Warszawie próby do Bzika tropikalnego Stanisława Ignacego Witkiewicza w reżyserii debiutanta Grzegorza Jarzyny. Spektakl będzie przełomem, otworzy nową epokę w polskim teatrze.
Rok później, za rolę Karoliny w Przystani, otrzyma nagrodę za główną rolę kobiecą na Festiwalu Filmowym w Gdyni.
Tak rozpocznie się jedna z najciekawszych aktorskich kobiecych karier w tym kraju.

***

Na początku poprzedniej dekady Jacek Tabęcki pisał o tobie w „Filmie”: „Młode kobiety, które gra (którymi jest, których życiem żyje), są niewygodne do oglądania – uwierają, irytują, sprawiają ból albo przykrość. Nie można zwyczajnie gapić się na nie, wnikają w widza, nie sposób się od nich opędzić. Zmuszają do porównań: dlaczego ja nie jestem tak wrażliwy, tak dobry, dlaczego tak intensywnie nie reaguję. Są niewygodne jak każda osoba osamotniona wewnętrznie, ale potrzebująca dopełnienia psychicznego i fizycznego przez drugą osobę – mężczyznę, kobietę, dziecko. I stale przypominają, że za wszystko trzeba płacić, na przykład za bycie razem – kompromisami, rozmaitymi rezygnacjami, wiecznym niezadowoleniem z siebie. Bo cokolwiek by człowiek zrobił, i tak oczekiwania bohaterek Ostaszewskiej, choć zwyczajne, są jednocześnie zbyt wielkie”.
Pierwszy film i od razu główna nagroda aktorska na festiwalu w Gdyni. Rzadki przypadek. W Przystani Jana Hryniaka zagrałaś Karolinę, prowincjonalną, skromną świetliczankę z marzeniami. „Zrobiłem film, jaki sam chciałbym zobaczyć. Przy realizacji pracowali niemal wyłącznie moi rówieśnicy, ludzie, którym jeszcze zależy, i film był efektem zaangażowania nas wszystkich, naszej pasji. Historia jest współczesna, a właśnie takie interesują mnie i ludzi w moim wieku. Nie siliłem się na komercyjne kino akcji ani kino artystyczne. Zrealizowałem uczciwy film o tym, co mnie obchodzi”, mówił Jan Hryniak, trzydziestoletni wówczas absolwent architektury i łódzkiej Filmówki.
Ceremonia wręczenia nagród odbywała się w dniu premiery Lunatyków w Starym Teatrze w Krakowie. Oczywiście nie mogłam pojechać na festiwal, bo u Lupy grałam Dziewczynę z Armii Zbawienia. W przerwie premierowego spektaklu do garderoby przychodzi Grzesiek Jarzyna i mówi: „Majka, nie spadnij z krzesła. Właśnie się dowiedziałem, że dostałaś Lwy gdyńskie”. „Za debiut?”, zapytałam. „Nie, za główną rolę”. No i wtedy rzeczywiście z tego krzesła spadłam.
„Ujmuje szczerością, delikatną grą emocji”, komplementował cię w „Kinie” Maciej Maniewski. Ty z kolei opowiadałaś Magdzie Huzarskiej-Szumiec, że po kobietach fatalnych, takich jak choćby w Bziku tropikalnym, nagle grasz taką bidulę. I że chciałaś pokazać jak najprościej jej wzruszającą nieporadność, unikając przy tym sentymentalizmu.

Lubię tę Przystań. Mam same dobre wspomnienia: ciepły, ludzki film. Dla mnie właściwie pierwszy kontakt z kamerą, bo wprawdzie występowałam w realizowanych w Krakowie spektaklach Teatru Telewizji, ale nigdy wcześniej nie byłam na planie.

A Lista Schindlera?

Masz rację, pierwsza była Lista… To dopiero był szok. ­Ledwo co dostałam się do PWST i po miesiącu grałam u Spielberga. Od razu scena z Benem Kingsleyem, co prawda nie weszła do filmu, ale spotkanie z Kingsleyem, moim idolem z Gandhiego – to było coś niebywałego. Wtedy zresztą poczułam, że chciałabym grać też w filmach, bo wcześniej myślałam wyłącznie o teatrze.

I potem poszła cała seria: Patrzę na ciebie, Marysiu i Przemiany Łukasza Barczyka, z którym jakiś czas byłaś związana również prywatnie, oraz Prymas. Trzy lata z tysiąca Teresy Kotlarczyk.

Lato dziewięćdziesiątego dziewiątego roku było dla mnie bardzo filmowe. W lipcu grałam siostrę Leonię w Prymasie, w sierpniu Marysię. Za Patrzę na ciebie, Marysiu znowu dostałam nagrodę aktorską w Gdyni. Łukasz wspaniale z nami pracował, z dużą czujnością, mądrym budowaniem psychologii postaci. To jest bliska mi rola.

Potem zagrałaś między innymi prokurator Lidkę w Ile waży koń trojański Juliusza Machulskiego, Margetę w Janosiku. Prawdziwej historii Agnieszki Holland i Kasi Adamik, Szacką w Uwikłaniu Jacka Bromskiego, Ewę w filmie W imię… Małgorzaty Szumowskiej, Hannę Kuklińską w Jacku Strongu Władysława Pasikowskiego (Orzeł 2015 za najlepszą rolę kobiecą), Annę w Body/Ciało Szumowskiej (Orzeł 2016), Melanię w Paniach Dulskich Filipa Bajona, Olkę w dwóch częściach Pitbulla Patryka Vegi. Ważna była też na pewno rola Anny w Katyniu Andrzeja Wajdy.

To jeden z najważniejszych dla mnie filmów – nie tylko ze względu na spotkanie mistrza Wajdy, na którego filmach się wychowałam, ale również dlatego że dotyczył tematu zbrodni katyńskiej – mój pradziadek został zamordowany w Katyniu, a historia mojej prababci była niemal identyczna z losem mojej filmowej bohaterki. Pan Andrzej nie znał historii mojej rodziny, ale to była właśnie ta jego słynna, genialna intuicja. Słowem, było to dla mnie jedno z ważniejszych doświadczeń artystycznych i ludzkich.
Po Katyniu dostałam całą masę wojennych propozycji, mniejszych lub większych ról, nieraz nawet ciekawych, ale nie chciałam stać się etatową bohaterką wojenną. Zagrałam w Czasie honoru, w polsko-amerykańskich Dzieciach Ireny Sendlerowej, a wcześniej w Pianiście Romana Polańskiego. Ale czułam, że przez jakiś czas nie powinnam kojarzyć się z tematyką wojenną. Dzisiaj mogłabym wrócić do tych tematów. Ja w ogóle lubię się wymykać. Lubię przemiany, takie jak w Body/Ciało Szumowskiej. Anna to moja ukochana rola.

***

Podobno każda aktorka marzy o związku z operatorem filmowym. Twoim partnerem jest Michał Englert, operator znakomity.

Podobno, ale właściwie dlaczego? Przecież dobrych operatorów, tak jak marynarzy, nigdy nie ma w domu! Ale na serio – dzielimy tę samą pasję, rozumiemy, że czasem trzeba zniknąć na parę miesięcy, że nasza rodzina nigdy nie będzie zupełnie normalna.
Michał ma niezwykły talent znajdowania najwłaściwszej formy dla treści. Jego zdjęcia zawsze służą filmowi, nie „przykrywają” go, nie dominują. Choć znamy takie filmy, w których jego zdjęcia są najciekawszym elementem.

Z Małgośką Szumowską tworzą spójny świat. Pracowałam z tym duetem trzykrotnie, ale z samym Michałem nie spotkałam się w pracy nigdy.

Michał był mężem Małgośki, teraz jest jej najbliższym współpracownikiem, ty grasz w ich filmach. Wszyscy lubicie się i przyjaźnicie. Ludzie się dziwią.

Mnie się wydaje to dość naturalne – tyle mogę powiedzieć na ten temat. Wiem, że ludzie się temu dziwią, ale ludzie się dziwią zdecydowanie zbyt wielu rzeczom na świecie.

Michał jest bardzo błyskotliwy, oczytany, ma wyraziste poglądy na kino i sztukę. Dyskutujecie o waszych wyborach, doradzacie sobie nawzajem?

Rozmawiamy praktycznie o każdym projekcie, w który wchodzimy. Ja w ogóle jestem gadułą, bardzo lubię mówić o tym, co robię, więc dyskutujemy bardzo często. Oczywiście interesuje mnie zdanie Michała i odwrotnie, ale ostateczną decyzję zawsze podejmujemy samodzielnie. Oboje jesteśmy niezależni w myśleniu. Potrafimy się też pokłócić o sztukę. Filmowo częściej się zgadzamy, o teatr z reguły się kłócimy. No i jesteśmy rodzicami Franciszka i Janiny.

Jakie to doświadczenie?

Można powiedzieć, że nie spieszyłam się z macierzyństwem. Byłam dojrzałą, świadomą mamą, bo pierwsze dziecko urodziłam, kiedy miałam trzydzieści cztery lata, drugie – trzydzieści sześć, i za sobą szereg spektakli, filmów, różnych doświadczeń zawodowych. Jednym słowem, zdążyłam się wyszaleć. Dla mnie to był wspaniały czas, bardzo mi potrzebny. W pierwszej ciąży byłam, gdy kręciliśmy Katyń. Premiera odbyła się, kiedy mój synek miał miesiąc. Nawet się śmialiśmy z panem Andrzejem Wajdą, że Franciszek powinien pojawić się w napisach. Wzięłam też półrocznego Frania na Berlinale, to była jego pierwsza wyprawa za granicę. Pokaz Katynia odbył się poza konkursem. Przyszła do nas – czego nie uwzględniono w protokole – Angela Merkel, bardzo przejęta. Opowiedziała Andrzejowi Wajdzie, jak kiedyś przed laty małym chyba trabantem albo wartburgiem jechała całą noc do Gdańska na premierę Człowieka z żelaza. Wspaniałe przeżycie. Karmiłam wtedy synka piersią, w przerwach między wieczornymi wydarzeniami wpadałam do hotelu do dzidziusia, następnie szybko wkładałam elegancką sukienkę i wracałam na wielki festiwal. Było to trochę zabawne.
Przy córeczce Janusi szybciej wróciłam do pracy, ale z kolei dałam sobie prawo do pewnych żądań, czy to wobec producentów, czy reżyserów – informowałam z góry, że mogę wejść w jakiś projekt, ale tylko wówczas, jeśli będę mogła podróżować z dziećmi i mieć przerwy na karmienie.
Nie chcę powtarzać banałów, że macierzyństwo ustawiło moje priorytety, to oczywiste. Na pewno to najlepsza praca z ego, jakiej można doświadczyć. Żadna medytacja – a medytowałam dużo – nie dała mi tyle, ile na przykład zajmowanie się moją córeczką, która jest wcześniakiem. Kiedy była zupełnie maleńka, przez miesiąc mieszkałam z nią w szpitalu i przejęłam większość obowiązków pielęgniarskich. Prawie w ogóle nie spałam, ciągle czuwałam przy niej. To cudo, to maleństwo było zdane jedynie na mnie.
Będąc dziewczynką, kochałam elfy i Calineczkę, wierzyłam, że istnieją. Kiedy Janka się urodziła i ważyła półtora kilo­grama, tak właśnie wyglądała. Pielęgniarki na oddziale mówiły na nią „księżniczka”, ja ją nazywałam moją Calineczką.
Nie lubię słowa poświęcenie. Wolę powiedzieć, że oddaję się moim dzieciom, ale takie oddanie się im – przy bardzo egotycznym zawodzie, jakim jest aktorstwo – to znowu wielka nauka dystansu do siebie. Ja nie mogę sobie pozwolić na przykład na to, żeby wracać do domu w jakichś egzaltacjach, fochach czy łzach bohaterki, ponieważ muszę natychmiast załatwiać codzienne sprawy dzieci. Dzięki Frankowi i Janusi – bo chcę być z nimi – uważniej wybieram projekty. Nadal bardzo dużo pracuję, ale momenty, kiedy propozycji nie ma tak wiele, już mnie nie frustrują. Bo to cudowny czas dla rodziny. Choć faktem jest też, że będąc w pracy, która jest moją pasją, odpoczywam od obowiązków mamy.

W naszym pierwszym wywiadzie, tym sprzed dwudziestu lat, mówiłaś:

Mam szalony głód kina, pracy w filmie. O teatr jestem spokojna, mam co robić, wiem z kim i dlaczego. Film ciągle pozostaje dla mnie zagadką.

Coś się od tamtej pory zmieniło?

Apetyt został częściowo zaspokojony, ale ciągle chciałabym pokonywać kolejne szczeble. Po sukcesie Body/Ciało obawiałam się przez chwilę, że pewnie znowu będę zaszufladkowana. Dzwoni Patryk Vega i mówi: „Mam dla ciebie rolę w Pitbullu”. Aha, pomyślałam, znowu lekarka albo prokurator. „No to kogo zagram?”, zapytałam. „Bardzo seksowną blacharę”. Już dwukrotnie, w Nowych porządkach i Niebezpiecznych kobietach, zagrałam tę moją Olkę, dziewczynę z tatuażem komara na pośladku. Ten komar jest od… bzykania. W gangsterskim filmie byłam blacharą. I teraz mogę już wszystko.
Copyright © 2016 Projekt: książki , Blogger